Wpływ otoczenia na młodego sportowca - zagrożenia

2021-06-16 23:11:44

Wpływ otoczenia na młodego sportowca - zagrożenia

Jaki wpływ na młodego sportowca ma jego najbliższe otoczenie? W kolejnym odcinku z zakresu psychologii w sporcie o tym problemie rozmawiamy dr Łukaszem Prysińskim, psychologiem w Klinice Wolmed.

W jednym z poprzednich wywiadów mówiliśmy o tym, jaki wpływ na sportowca wywiera jego najbliższe otoczenie, ale także inni ludzie, na przykład rodzina. Spróbujmy przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej.
Dr Łukasz Prysiński, psycholog w Klinice Wolmed: Dorosły sportowiec ukształtowany jest przez lata treningów w okresie dorastania, a bardzo często również w okresie dzieciństwa. Jest to dla młodego człowieka wieloletni proces obejmujący czasami większość życia. Dwudziestoletni piłkarz zaczął ćwiczenia na przykład w wieku lat ośmiu, czyli większość życia trenuje, pięć pierwszych lat był dzieckiem, potem dorastał, a tylko od dwóch lat formalnie jest dorosły. Ten dwudziestoletni chłopak traktowany jest, szczególnie w kategoriach sportów wyczynowych, jako w pełni dojrzały zawodnik, podczas gdy psychicznie to jeszcze młokos, mający przed sobą dwa do czterech nawet lat dojrzewania.

Jaki wpływ na młodą psychikę będzie miał intensywny trening i stawiane wyzwania?
Młody sportowiec może na swojej długoletniej drodze od ósmego do dwudziestego roku życia napotkać kilka krytycznych dla jego lub jej psychiki momentów. Kiedyś w krótkim odstępie czasu zawoziłem syna na dwa turnieje sportowe. Pierwszy z nich był szkolny, a drugi w klubie sportowym, do którego syn uczęszczał. Przed tym pierwszym turniejem syn był pogodny, zostawiłem go z kolegami, pogadałem chwilę z nauczycielem WF przekrzykując krzyki chłopców i odjechałem. Zupełnie inaczej było przed tym drugim meczem. Zawiozłem spiętego syna do klubu, pogadałem chwilę z trenerem i pojechałem, ale czułem, że coś jest nie tak. Uświadomiłem sobie, że kiedy rozmawiałem z trenerem, to panowała cisza. Żaden z chłopców nie odezwał się do drugiego słowem. Postanowiłem się temu przyjrzeć. Nie analizowałem tego wcześniej, bo dzieciak chciał grać w piłkę, dostał się do prestiżowego klubu, no to byłem z niego dumny, zawoziłem na treningi i odbierałem. Co jakiś czas pytałem trenera o postępy, odbierałem smsy z informacjami z klubu i pytałem syna, jak mu się gra. Syn odpowiadał, że dobrze, zatem nic więcej nie robiłem. Po moim spostrzeżeniu uznałem jednak, że przyjrzę się temu bliżej.

Turniej szkolny to co innego niż turniej klubowy. Postawa sportowa w klubie może przybierać formę intensywnej koncentracji, czemu towarzyszy na przykład mniej rozmów z kolegami.
Dlatego pojechałem także na kilka treningów. To, co zobaczyłem przypominało mocno przerysowany film. Szedłem pomiędzy boiskami, na których ćwiczyli siedemnastolatkowie i zaraz obok ośmiolatkowie. Trenerzy tych starszych używali jednej tylko techniki szkoleniowej, mianowicie rzucali w kierunku młodzieży wiązanki przekleństw w takiej ilości i gęstości, że trudno było w to uwierzyć. Całości chcąc nie chcąc przysłuchiwali się ośmiolatkowie i ich rodzice. Kiedy doszedłem do boiska dla średnich dzieci, tam, gdzie ćwiczył mój chłopak, mogłem zaobserwować ciekawą scenę. Na boisku grały dzieci i ich trener. Przy linii bocznej natomiast stało kilkanaście osób obojga płci rycząc w kierunku boiska. Nie było słychać przekleństw (prawie), ale z gardeł tych ludzi wydobywały się pełne emocji i agresji zwroty. Byli to... rodzice grających dzieci. Na boisku nie było meczu, tylko trening. Rodzice chyba tego nie widzieli, bo krzyczeli jak na finale ligi mistrzów. Trener kilka razy ich uciszał i wypychał, kiedy przekraczali linię boczną. Tak to wyglądało. 

Psychologicznie co to oznacza?
Z tej historyjki ujawniają się co najmniej dwa krytyczne momenty z życia młodego sportowca spowodowane wpływem otoczenia. Wymiary tego otoczenia to klub sportowy i bliscy. Pod tymi hasłami kryje się oczywiście o wiele więcej. Klub sportowy to wszystko, co otacza młodego sportowca,? czyli inni zawodnicy, trenerzy, i cały sztab. Z kolei bliscy to najczęściej rodzice, rzadziej wujkowie czy dziadkowie. Psychologia sukcesu generowana przez ludzi zaangażowanych w sport ma tak potworną siłę, że zalewa umysły zawodników i cały ich świat tak, że nie bardzo jest szansa, aby młody człowiek był w stanie dostrzec cokolwiek innego. Najlepszym tego przykładem są wypowiedzi sportowców i trenerów podczas konferencji prasowych. Brzmi to mniej więcej tak: „Byliśmy skoncentrowani, myśleliśmy wyłącznie o wyniku, jesteśmy drużyną, w tej chwili myślimy o następnej rywalizacji, liczy się tylko to, że chcemy wygrać, rywal jest wymagający, ale damy z siebie wszystko”. Ten tekst skomponowałem bez trudu, nie musiałem specjalnie długo poszukiwać wypowiedzi medialnych i absolutnie nie ma znaczenia, czy na konferencji siedział trzecioligowy trener czy selekcjoner topowej reprezentacji światowego formatu. Nie ma też znaczenia czy to piłka nożna, czy hokej. Chciałbym jednak krytycznie odnieść się do tych słów, ponieważ pokazują one groźny stan umysłu.

Tu można postawić pytanie, jak inaczej funkcjonować w sporcie, szczególnie wyczynowym i to podczas zawodów?
Zgadza się, ale rzecz w tym, że to się nie kończy po zawodach. Stwierdzenie „Damy z siebie wszystko” brzmi pięknie, tyle tylko, że przechodzimy nad jego znaczeniem nie widząc zagrożenia dla psychiki. Proszę zwrócić uwagę na trening fizyczny. Czy jego motto brzmi właśnie tak: „Damy z siebie wszystko”? Gdyby tak było, to wszystkie treningi byłyby wytrzymałościowe i siłowe, a tak nie jest. Pomijając trening taktyczny, są jeszcze treningi nastawione na rozwój tkanki mięśniowej, ogólnorozwojowe, jest odbudowa biologiczna itd. Tylko proszę zwrócić uwagę, że mówimy o treningu fizycznym. A co z psychiką? Odpowiedź brzmi: „Damy z siebie wszystko”. I tu jest właśnie pies pogrzebany.

Czyli o co chodzi, czego brakuje?
Chodzi o optymalizację kondycji psychicznej, czego nie da się zapewnić ani tekstem, który przytaczałem w poprzedniej wypowiedzi, ani permanentnym przeklinaniem na młodych ludzi na treningach. Tak samo jest z tekstem „W tej chwili myślimy o następnej rywalizacji”. Rywalizacja staje się swoistym zjawiskiem ciągłym, zatem psychika automatyzuje się, że życie to ciągła rywalizacja, każdy trening i sparing to też rywalizacja, itd. To jest wbrew pozorom duże obciążenie. Proszę sobie wyobrazić, że mamy szefa, który klnie, ryczy i wymaga od nas poświęcenia na sto procent. Nawet, jeśli pracujemy dla niego długo i wytrwale, to w końcu idziemy do domu i ten szef znika na jakiś czas. Jeśli młody człowiek będzie poddany permanentnemu treningowi z taką filozofią, to jego/jej psychika przystosuje się do tych warunków i, chcąc przetrwać, młody człowiek może sam zamienić się w takiego szefa dla siebie, a w takim przypadku, nigdy nie będzie mógł/mogła od siebie odpocząć, a to już jest droga do autodestrukcji, dlatego zaniepokoili mnie ci milczący przed zawodami chłopcy. 

A co z krzyczącymi rodzicami przy linii bocznej podczas treningu? Czy oni działają tak samo destrukcyjnie?
O wiele gorzej. Syn opowiadał mi, jak raz zapytał kolegę po przegranym meczu, dlaczego płacze. Na co tamten chłopiec wymienił mu, jakie nieprzyjemne konsekwencje spotkają go ze strony ojca, przez to, że przegrali, a on nie „dał z siebie wszystkiego”. Bo gdyby „dał z siebie wszystko”, to pojechałby na obóz sportowy, dostał nowe buty albo komputer – nie pamiętam, ale coś w tym guście. Takie przypadki, choć niecodziennie, to zdarzają się tu i tam. Problemem jest oczywiście niewłaściwa postawa niektórych rodziców, którzy nader często w dzieciach widzą swoje niespełnione ambicje, a? czasem to czysta głupota i obawa, że wyniki sportowe dzieci są wymiarem sukcesu rodziców. Podsumowując, apeluję, żeby trenerzy i rodzice dbali o kondycję psychiczną młodych, walecznych dzieciaków. 

www.wolmed.pl

fot. Ludzie zdjęcie utworzone przez senivpetro - pl.freepik.com

980.jpgArtykuł dodał: Materiał promocyjny

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1343922 odwiedzin