PGE Skra Bełchatów rozbiła ZAKSĘ! Walka o finał trwa!

2021-04-07 22:59:12

PGE Skra Bełchatów rozbiła ZAKSĘ! Walka o finał trwa!

PGE Skra Bełchatów w wielkim stylu pokonała Grupę Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w drugim meczu półfinałów play-off PlusLigi. Po znakomitym spotkaniu bełchatowianie wyrównali stan rywalizacji i wciąż pozostają w grze o wielki finał rozgrywek, w którym czeka już Jastrzębski Węgiel. Decydujące starcie w niedzielę.

Obie drużyny przystępowały do meczu osłabione. PGE Skra musiała sobie radzić bez Milana Katicia, który jednak ostatnio był graczem rezerwowym. Większe straty były w drużynie gości, która przyjechała do Bełchatowa bez wychowanka PGE Skry Pawła Zatoskiego. Libero kędzierzynian narzeka na uraz pleców.

W pierwszym secie emocje rosły z każdą kolejną piłką. Żadna z drużyn nie była w stanie osiągnąć znaczącej przewagi i do samego końca gra toczyła się punkt za punkt. To zdecydowanie był popis gry atakujących. W bełchatowskim zespole koncert w samej końcówce dał Dusan Petković. To właśnie zagrywki i ataki Seba okazały się decydujące i to on przechylił szalę zwycięstwa na stronę PGE Skry w tym zaciętym pojedynku.

Niestety w drugim secie goście grali równiej. Przede wszystkim akcenty ataku rozkładając na kilku graczy. Najskuteczniej grał Aleksander Śliwka, a swoje punkty dokładali też Kamil Semeniuk i Łukasz Kaczmarek, który swoim ekspresyjnym zachowaniem prowokował bełchatowian. Niestety w końcówce seta nie popisali się też sędziowie, którzy mimo wideoweryfikacji podjęli kontrowersyjną decyzję, przyznając punkt ZAKSIE , za rzekome zagranie bełchatowian po już po drugiej stronie siatki. To rozbiło PGE Skrę, która całego seta goniła wynik, ale po tej akcji już nie odrobiła strat.

Szkoda, że takie mecze muszą się odbywać bez kibiców, bo fani siatkówki zasłużyli, by takie spektakle oglądać na żywo. To z całą pewnością był mecz godzien półfinału PlusLigi. W trzeciej partii znów obie drużyny sżły łeb w łeb. W końcówce znów znakomite zagrywki Semeniuka wyprowadziły gości na prowadzenie. Ale kędzierzynianie też popełniali błędy. A w samej końcówce seta PGE Skra zagrała niemal perfekcyjnie. As Mateusza Bieńka dopełnił dzieła zniszczenia, wydawać się mogło niezniszczalnej ZAKSY.

Dwusetowe prowadzenie PGE Skry pozwalało realnie wierzyć, że półfinałowa rywalizacja może potrwać dłużej. I czuli to także siatkarze w żółto-czarnych barwach. Ataki z drugiej linii Taylora Sandera, bloki Karola Kłosa, efektowny na skrzydle Milad Ebadipour, czy zabójczy na zagrywce Mateusz Bieniek, to wszystko niosło bełchatowian.

Ten fantastyczny mecz niestety bardzo chcieli popsuć sędziowie. W trzech sytuacjach w tym meczu w kontrowersyjnych okolicznościach przyznali punkt ZAKSIE, a dopełnieniem sędziowskiej pracy była absurdalna żółta kartka dla Michała Mieszko Gogola.

Ale sędziowie nie byli w stanie popsuć święta PGE Skry. Tylko rozdrażnili lwa. W końcówce meczu bełchatowianie grali jak w transie. Nie było siły mogącej ich zatrzymać. Zagrali jak za najlepszych lat i tak grającą PGE Skrę absolutnie stać na wszystko.

MVP meczu został Dusan Petković. Innego wyboru być nie mogło. ZAKSA dziś zagrała słabiej, ale to już problem Nikoli Grbicia. PGE Skra przedłużyła półfinałową rywalizację. Teraz rozgrywki wracają do Kędzierzyna-Koźla. W niedzielę to tam odbędzie się decydujące starcie.

Środowy mecz pokazał, że ZAKSA nie jest niezatapialna. Ale jest tylko jedna drużyn, która może ją pokonać. Jak to zrobić pokazała dzisiaj PGE Skra Bełchatów. Walka o finał pozostaje otwarta.

PGE Skra Bełchatów - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (31:29, 17:25, 27:25, 25:20)
PGE Skra:  Łomacz, Sander, Kłos, Petković, Ebadipour, Bieniek, Piechocki (libero) oraz Filipiak.
ZAKSA: Toniutti, Śliwka, Smith, Kaczmarek, Semeniuk, Kochanowski, Staszewski (libero) oraz Banach (libero), Rejno, Kluth.

fot. PGE Skra Bełchatów

Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1279009 odwiedzin