Miasto Bełchatów dało GKS 8,6 mln zł, ale klub żąda więcej...

2021-02-18 23:33:56

Miasto Bełchatów dało GKS 8,6 mln zł, ale klub żąda więcej...

Miasto Bełchatów w ciągu ostatnich czterech lat udzieliło wsparcia dla GKS Bełchatów w wysokości ponad 8,6 mln zł, czyli ponad dwa miliony rocznie, co czyni z samorządu największego sponsora klubu. Tymczasem ludzie zarządzający klubem, związani z PGE, które dwa lata temu zostawiło GKS bez wsparcia żądają wciąż więcej. Klub publikuje absurdalne statystyki ekwiwalentów reklamowych, choć działania władz GKS w ostatnim roku markę Bełchatów stawiały raczej w czarnym świetle, zupełnie niesłusznie wiążąc miasto z fatalną sytuacją finansową klubu.

O tym, że miasto jest największym dobrodziejem GKS pisaliśmy już nie raz, podobnie jak o tym, że dzięki decyzjom władz Bełchatowa GKS w ogóle jeszcze żyje, bo bez wsparcia, także niematerialnego, ze strony samorządu klub dawno już by upadł. O tym, jakie są to pieniądze też wiadomo nie od dziś, bo choćby samo utrzymanie stadionu i boisk treningowych to koszt ok. półtora miliona złotych rocznie. Mowa o obiektach, z których klub korzysta ostatnio z bonifikatą wynoszącą 99 procent. Ten upust sprawia, że za wynajem stadionu na mecze, boisk na treningi, czy pomieszczeń biurowych GKS rocznie powinien płacić ok. 67 tys. zł (są to dane, które udostępnił sam klub w ofercie sprzedaży akcji dla potencjalnych inwestorów). Powinien, bo i z regulowaniem tych rachunków spółka GKS miewa problemy.

Kilka tygodni temu Zbigniew Fałek, prezes EKS Skry Bełchatów, właściciela 66 proc. akcji GKS Bełchatów SA publicznie na łamach BELsport.pl wyłożył jakie jest oczekiwanie względem miasta - dwa, trzy miliony złotych. Trudno powiedzieć, czy nie miał wówczas świadomości, że wsparcie miasta dla klubu oscyluje właśnie w takich kwotach, ale jak
wiemy, oczekiwania nowych władz EKS względem miasta, wcale nie ustały. Dlatego samorząd w końcu podsumował kwoty, jakie składają się na finansowe wsparcie miasta i jego organów względem klubu. Pierwszy dane te opublikował portal ddbelchatow.pl, a BELsport także poprosił magistrat o ich udostępnienie.

Samorząd wyliczył, że finansowe wsparcie dla klubu w ciągu ostatnich czterech lat to 8,6 mln zł. - Dlatego dziwią pojawiające się w przestrzeni publicznej zarzuty, jakoby miasto nie wspierało klubu - czytamy w komunikacie przesłanym przez Kryspinę Rogowską, rzeczniczkę prasową magistratu i Marioli Czechowskiej, prezydent Bełchatowa. - Może wynika to z nieświadomości jaka pomoc jest faktycznie udzielana GKS-owi Bełchatów lub przekonania, że klub sportowy, który jest spółką niezależną od miasta i działa na swój własny rachunek powinien być finansowany z pieniędzy podatników.

W latach 2017-2020 na samą promocję miasta poprzez klub, grający w 2. i 1. lidze miasto przeznaczyło 390 tys. zł, a ostatnio podpisana została umowa na kolejną rundę rozgrywkową, na kolejnych 50 tysięcy. Do tego blisko półtora miliona złotych miasto przekazało klubowi na szkolenie młodzieży.

Do tego dochodzi wsparcie udzielane przez miejskie spółki, PEC, Wodkan, MZK, czy PGM. Łącznie grubo ponad pół miliona złotych.

Jak już wspomnieliśmy blisko 6 milionów złotych w ostatnich czterech latach kosztowało utrzymanie stadionu i boisk treningowych. To właśnie po to powstało Miejskie Centrum Sportu, by wziąć na siebie kosztowne utrzymanie obiektów, z których korzysta praktycznie tylko GKS (ok. ze stadionu ostatnio korzysta też Raków Częstochowa, ale obejmują to zupełnie inne umowy, a GKS przez to nie ma utrudnionego dostępu do obiektów). Od początku, gdy tylko powstał MCS pisaliśmy o tym, że ta inicjatywa prezydent Marioli Czechowskiej to realne odciążenie budżetu klubu.

Od początku GKS ze stadionu i boisk korzystał z dużą bonifikatą. Najpierw było to 75 proc., a kiedy okazało się, że GKS nie jest w stanie i tak obniżonych rachunków płacić, bonifikatę zwiększono do 99 proc., czyli w zasadzie klub korzysta z obiektów za symboliczny jeden procent. Tymczasem od 2017 roku GKS za wynajem zapłacił MCS tylko 120 tys. zł. W 2018 roku umorzono klubowi należność w wysokości 185 tys. zł, co oczywiście jest stratą dla miasta, na którą zrzucamy się my wszyscy w tym mieście mieszkający.

Obecnie zaległości finansowe GKS względem miejskiej jednostki to prawie 419 tys. zł (stan na koniec 2020 r.).

Łącznie więc przez cztery lata pomoc miasta dla klubu przekroczyła 8,6 mln zł, co daje 2 mln 150 tys. zł rocznie. Oczywiście samorząd Bełchatowa nie jest w stanie takich pieniędzy bezpośrednio przelać na konto klubu, ale jest to realne wsparcie wynikające z umów promocyjnych, szkolenia młodzieży, czy upustu za korzystanie z boisk. Z tą pomocą klub nie wiąże końca z końcem, rolując i powiększając zadłużenie, a bez niej po prostu by nie przetrwał.

Jaką faktycznie reklamą dla miasta jest GKS?

Tymczasem ze Sportowej 3 płyną niemal otwarte żądania, aby samorząd dołożył jeszcze więcej do klubu stojącego na skraju bankructwa, do którego nie doprowadziło miasto, ale fatalne zarządzanie i brak pomysłu na wyjście z kryzysu. Oczekiwania wobec miasta składane są m.in. ustami Zbigniewa Fałka, wiceprezesa PGE GiEK, czyli koncernu z Grupy PGE, tej samej, która dwa lata temu przestała sponsorować GKS.

To EKS Skra, którego prezesem jest Zbigniew Fałek, właściciel klubu, odpowiada za jego obecną sytuację. Oczekiwanie od miasta, że przekaże jeszcze większe pieniądze instytucji, która doprowadziła klub na dno, poprzez niedostateczny nadzór nad działaniami zarządu GKS, jest wręcz absurdalne. Mówimy o oczekiwaniach skierowanych do samorządu, który dysponuje przecież środkami publicznymi, których wydatkowanie musi opierać się o zasadę celowości i gospodarności.

GKS i jego właściciel o przychylność miasta stara się w osobliwy sposób, najpierw wysuwając żądania, a potem gasząc pożar reakcjami na publikacje prasowe. Na początku lutego klub poinformował, że na podstawie raportu Pentagon Reserach ekspozycja marki miasta Bełchatowa poprzez klub wyniosła w rundzie jesiennej 1 mln 75 tys. zł. Dwa dni później w klubie już się "poprawiono" i w kolejnym komunikacie wartość ekspozycji Bełchatowa urosła do prawie 6,2 mln zł. Przy Sportowej uznano, że przecież nawet sam herb klubowy, w którym ujęta jest nazwa miasta to już promocja Bełchatowa. Ale to jeszcze nic, bo właśnie w czwartek klub podał dane za cały 2020 rok, w którym wartość ekspozycji wszystkiego co związane z Bełchatowem ma wynosić, uwaga... 14 mln zł!

Patrząc na łatwość żonglowania tymi danymi można przypuszczać, że jak szybko nie znajdą się pieniądze dla klubu, to słupki w Excelu komputerów przy Sportowej 3 jeszcze podskoczą do góry.

Danymi z raportów Pentagon Research lubią chwalić się wszystkie kluby, bo to statystyki mocno zawyżone. Z raportu wynika, że w minionym roku dzięki GKS marka Bełchatów we wszelakich przekazach pojawiała się 62 tys. razy i by osiągnąć taki rozgłos miasto musiałoby zapłacić 14,2 mln zł.

Swoją drogą ciekawe, czy Pentagon Research do swoich statystyk zaliczył także publikacje z BELsport.pl i czy przeliczał je według naszego cennika reklamowego. Bo może nie wiemy, że jako serwis działający w Bełchatowie i piszący o sporcie w Bełchatowie powinniśmy nie tylko oczekiwać, ale i wręcz żądać od miasta sowitej za to zapłaty, tak jak to robi GKS...?

Wartość tych niby specjalistycznych raportów jest więc mocno wątpliwa, bo w uproszczeniu, miasto Bełchatów właściwie powinno płacić wszystkim za to, że istnieje i ktokolwiek, gdziekolwiek wymienił jego nazwę.

Na dane ekspozycji marki składają się też wszystkie publikacje związane z klubem, w których pada nazwa Bełchatów. Nikt jednak nie sprawdza jakie są to publikacje, o jakim charakterze i wydźwięku. A to właśnie GKS Bełchatów, poprzez swoje kłopoty finansowe, zwodzenie piłkarzy i trenerów sprawił, że w ostatnim roku o klubie wiele razy pisano i mówiono w kontekście negatywnym. Biorąc to pod uwagę, GKS robił dla miasta czarny PR, bo przecież część kibiców w Polsce mogła pomyśleć, że zapaść klubu ma bezpośredni związek z miastem. Tym bardziej, że przed listopadowym meczem z Koroną Kielce piłkarze GKS wyszli na boisko (z opóźnieniem z powodu protestu), na których pod logiem miasta Bełchatowa był napis "Co dalej...?" Czy to powinno być pytanie do miasta?


Na pytanie, co dalej, nie odpowiada EKS. Do 14 lutego właściciel klubu zbierać miał oferty inwestorów chcących wykupić akcje GKS. Z informacji BELsport.pl wynika, że nie zgłosił się żaden chętny. Przypomnijmy, że jeden oferent był w grudniu, ale po działaniach EKS, wycofał ofertę.

Skoro przy Sportowej 3, tak chętnie podają wygodne dla klubu dane z Pentagon Research, może warto, dla przyzwoitości, aby klub opublikował też te, które my dostaliśmy z miasta na temat wysokości wsparcia, jakie otrzymał od samorządu?

Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1249965 odwiedzin