PGE Skra Bełchatów była blisko, ale Grupa Azoty znów lepsza. Ależ to było meczycho!

2021-01-26 23:12:36

PGE Skra Bełchatów była blisko, ale Grupa Azoty znów lepsza. Ależ to było meczycho!

PGE Skra Bełchatów znów była blisko pokonania Grupy Azoty Kędzierzyn-Koźle, ale znów się nie udało. Po fantastycznym meczu w hali Energia goście wygrali 3:2 i są już pewni awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

W tym meczu nie zabrakło niczego, kapitalnych wymian, zwrotów akcji, emocjonalnych reakcji na  decyzje sędziów i przede wszystkim siatkówki na najwyższym poziomie. Już pierwsze piłki meczu pokazały, że to będzie świetna rozgrywka. Obie drużyny słały petardy z pola zagrywki. W bełchatowskim zespole kędzierzynian nękał przede wszystkim Dusan Petković i rozkręcający się z każdym meczem Taylor Sander. Pierwsza partia dla niepokonanej w tym sezonie ZAKSY.

W drugiej odsłonie PGE Skra uzyskała sporą przewagę, zaliczając udaną serię. Ale nie po raz pierwszy pokazała, że nie ma przewagi, której nie może stracić. ZAKSA potrafiła wrócić do swojej gry i końcówka seta znów była zacięta. Bełchatowianie czuli jednak, że mają rywala w garści i wyrównali stan meczu. Znów kapitalnie punktował Petković.

Kolejny set to zmiana stron, przewaga ZAKSY, goniąca PGE Skra i końcówka znów dla rywali bełchatowian. Cały czas jednak poziom meczu gwarantował najwyższą jakość.

Zrobiło się groźnie, tym bardziej, że kędzierzynianie świetnie zaczęli także czwartą partię i już przy stanie 2:0 dla ZAKSY Michał Mieszko Gogol poprosił o pierwszy czas. I to przyniosło efekt. Świetne zagrywki Petkovicia, Milada Ebadipoura i przede wszystkim Mateusza Bieńka pozwoliły PGE Skrze jeszcze wrócić do marzeń o zatrzymaniu ligowego rywala. Marzeń realnych, bo kapitalna zagrywka bełchatowian rozbijała zespół z Opolszczyzny. W zespół ZAKSY wkradły się nerwy, kwestionowanie decyzji sędziów. Niewiele razy w tym sezonie kędzierzynianie byli pod taką presją. A PGE Skra spokojnie powiększała przewagę, zniszczyła rywali w końcówce doprowadzając do tie-breaka.

Po raz drugi w tym sezonie ZAKSA musiała grać piątego seta, po raz drugi przeciwko PGE Skrze. I po raz drugi okazała się lepsza. Właściwie trudno więcej napisać. W decydującym starciu role odwróciły się diametralnie i to ZAKSA zdemolowała gospodarzy. Świetna zagrywka, kapitalny blok, z którymi bełchatowianie nie byli w stanie sobie poradzić zdecydowały, że to kędzierzynianie umocnili się na prowadzeniu w grupie A Ligi Mistrzów. Ale punkt zdobyty we wtorkowym meczu w ostatecznym rozrachunku może być dla PGE Skry bardzo cenny.

PGE Skra Bełchatów - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3 (23:25, 25:21, 20:25, 25:19, 10:15)
PGE Skra: Łomacz, Ebadipour, Kłos, Petković, Sander, Bieniek, Piechocki (libero) oraz Mitić
Grupa Azoty ZAKSA: Toniutti, Śliwka, Smith, Kaczmarek, Semeniuk, Kochanowski, Zatorski (libero) oraz Rejno, Kluth, Zawalski, Prokopczuk.

W drugim, a właściwie pierwszym meczu, który otworzył turniej w Bełchatowie Fenerbahce Stambuł pokonało 3:0 belgijski Lindemas Aalst. Właśnie Belgowie będą rywalami PGE Skry w jutrzejszym meczu. Środowe starcie rozpocznie się o godz. 18. Później ZAKSA zmierzy się z Fenerbahce.

Lindemans Aalst - Fenerbahce Stambuł 0:3 (14:25, 19:25, 19:25)
Lindemans: Zoppelari, Rybicki, D’Heer, Oprins, van de Velde, van de Voorde, Verstraete (libero) oraz Smidl, Wiltenburg, van Hoyweghen,
Fenerbahce: Kiyak, Hoag, Vigrass, Toy, Oliva, Batur, Yesilbudak (libero) oraz Karatas (libero), Nwachukwu, Peksen

Artykuł dodał: mw

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1249959 odwiedzin