Agencja Topgoal wycofa się z oferty kupna GKS? Co w sprawie klubu robi dziś jego właściciel?

2021-01-12 08:57:57

Agencja Topgoal wycofa się z oferty kupna GKS? Co w sprawie klubu robi dziś jego właściciel?

EKS Skra Bełchatów najwcześniej w lutym podejmie decyzję co do ewentualnej sprzedaży GKS Bełchatów prywatnemu inwestorowi. Dopiero dzisiaj właściciel klubu ma rozesłać oferty kupna GKS do potencjalnych nabywców, choć lista tych podmiotów miała już być gotowa miesiąc temu. To jednak nie koniec, bo EKS wyciąga ręce po pieniądze do miasta i liczy na poważne zaangażowanie finansowe samorządu w klub. Zakrawa to na absurd, bo to dzięki miastu GKS jeszcze trwa. Tymczasem w EKS twierdzą, że nowe władze klubu mają plan naprawczy. W najbliższych dniach poznamy nazwisko nowego prezesa.

Wczoraj, 11 stycznia piłkarze GKS Bełchatów wrócili do treningów i wczoraj też minął termin składania dokumentów do konkursu na prezesa GKS Bełchatów SA. Zgłosić się miało kilku kandydatów, z których rada nadzorcza wybierze docelowego prezesa. Tymczasem dziś władze EKS Skry Bełchatów, właściciela 66 proc. akcji GKS spotkać się mają z prezydent Mariolą Czechowską. Dziś też, jak zapowiadał wczoraj w rozmowie z BELsport.pl Zbigniew Fałek, prezes EKS Skry, stowarzyszenia będące większościowym właścicielem klubu ma zacząć rozsyłanie zaproszeń do składania ofert na kupno klubu do potencjalnych nabywców. Koperty do kilkudziesięciu podmiotów są już ponoć zaadresowane. W końcu, bowiem lista podmiotów, do których EKS chce się zwrócić z ofertą miała już być gotowa miesiąc temu.

W sprawie ewentualnego zbycia akcji GKS w Energetycznym Klubie Sportowym nikomu się nie spieszy. Przypomnijmy, że 3 grudnia 2020 roku ofertę kupna stu procent akcji GKS złożyła agencja Topgoal Sports Menagement. Do tej pory w tym temacie niewiele się zadziało. Inwestor jeszcze przed świętami chciał przeprowadzić w klubie szybki audyt, by doprecyzować ofertę kupna, ale wówczas EKS zajęty był porządkowaniem własnych spraw personalnych i wyborem nowych władz dla GKS.

Z naszych informacji wynika, że w miniony piątek przedstawiciel inwestora miał dostać od EKS informację o możliwości wejścia do klubu z audytem, ale kolejny raz ich nie dostał. Teraz prezes EKS podkreśla, że stanie się to w tym tygodniu. Ma to być oficjalne zaproszenie do wykazania, jakich dokumentów z klubu oczekuje inwestor, choć ten już w połowie grudnia przedstawiał w EKS jakie informacje go interesują. W EKS jednak wyraźnie chcą iść własnym torem i jak widać, żaden inwestor, nie będzie przestawiał im zwrotnicy. Topgoal będzie więc potraktowany jak inni (ci, do których EKS chce rozsyłać zaproszenia) i ma ustawić się w kolejce.

- Od momentu, kiedy pojawiły się informacje, że jest inwestor zainteresowany GKS, czyli istnieje możliwość zakupu akcji klubu, pojawili się także inni zainteresowani, w tym także z zagranicy - mówi Zbigniew Fałek, prezes EKS Skry Bełchatów. - Uznajemy to za dobrą monetę. Ewentualny inwestor to jedna ścieżka działania, natomiast równolegle chcemy w klubie przeprowadzić działania naprawcze, bo przecież nawet jeśli sprzedamy klub, to lepiej w lepszej kondycji niż w gorszej - podkreśla.

Te działania naprawcze rzekomo już widać. Piłkarze i trenerzy dostali część zaległych wynagrodzeń. Tyle tylko, że jest to przejadanie pieniędzy od sponsora tytularnego ligi, zakładów bukmacherskich Fortuna, z praw telewizyjnych Polsatu i tarczy antykryzysowej PZPN. Starczy na spłatę części zaległości, które za chwilę znów zaczną rosnąć, bo kolejna transza pieniędzy wpłynie w następnym kwartale. Uregulowanie części zobowiązań wobec drużyny nie oznacza, że klub zaczął wychodzić na prostą, wciąż przecież nie generuje nowych przychodów. Nie ma nowego sponsora, a jedyny jak na razie konkretny inwestor jest zwodzony. To, że GKS będzie miał jakieś pieniądze przecież było wiadomo. Już były prezes Wiktor Rydz po stronie przychodów zaplanował 2 mln zł. Tyle, że potrzeby są dwa razy większe i nic tu się nie zmieniło. Budżet klubu wciąż się nie spina i kolejne zaległości to kwestia czasu.

Tymczasem w kwestii inwestora z Topgoal Sports Menagement EKS oczekuje, że wyłoży on pieniądze na stół... i jeśli się sprawdzi, to będzie mógł dostać akcje klubu.

- Jeżeli znajdzie się odpowiedzialny inwestor, który nie tylko pokaże pieniądze, ale je złoży, to będzie mógł akcje objąć - zaznacza Zbigniew Fałek. - Inwestor, który się do nas zgłosił zapowiedział restrukturyzację w klubie, ale to my też możemy zrobić sami. Oczywiście muszą się na to zgodzić wierzyciele, bo jeśli się nie zgodzą, to nikt tego nie zrobi, ani ten, ani żaden inny właściciel. Spotkaliśmy się z przedstawicielem inwestora, pytałem, czy inwestor jest w stanie włożyć, np. 300 tys. zł miesięcznie w klub przez rok. Jak włoży te 3 miliony to dostanie akcje, a jak nie włoży to ich nie dostanie, bo dlaczego mamy komuś dać akcje, kto nie będzie klubu ratował. Nie mieliśmy odpowiedzi, że jest w stanie takie środki wyłożyć - zaznacza prezes EKS. - Mieliśmy odpowiedź, że jest gotów zrobić restrukturyzację, ale my też jesteśmy w stanie ją przeprowadzić. Inwestor jest w stanie zdobyć sponsorów, myślę, że porządne władze klubu też są w stanie sponsorów pozyskać. Ale o środkach finansowych nie usłyszeliśmy - podkreśla.

Jeśli dobrze rozumieć te słowa, to EKS oczekuje, że firma menedżerska, która prowadzi interesy m.in. reprezentantów Polski wyłoży kilka milionów, będzie utrzymywać przez rok klub, którym zarządzać będą wyłonione przez EKS władze i jeśli ten mechanizm zadziała, to wówczas ewentualnie EKS odda akcje GKS. Jakoś trudno przypuszczać, że ktokolwiek pójdzie na taki układ.  

Tymczasem przedstawiciel inwestorów, z którym udało nam się skontaktować zaprzecza informacjom podawanym przez prezesa EKS, a sposób prowadzenia negocjacji uznaje za nieprofesjonalny. - To zaskakujące, że władze EKS komunikują się za pośrednictwem mediów, tymczasem w trakcie rozmów ze mną nie miały żadnych pytań o konkretny plan działania - podkreśla. - 300 tys? Na spotkaniu z zarządem EKS nigdy taka kwota nie padła, co każe wątpić, czy władze EKS są zorientowane w sprawach klubu. Pan Fałek mówił o kwotach 100-200 tys. zł miesięcznie, teraz widać jego oczekiwania rosną - dodaje. - Z informacji moich i moich mocodawców wynika, że potrzebne jest minimum 480 tys. zł na spłatę zobowiązań wobec piłkarzy, aby uzyskać licencję bez ujemnych punktów, plus przynajmniej drugie tyle na bieżące funkcjonowanie, czyli ok. milion złotych, który trzeba wygenerować natychmiast. Wyraźnie przekazałem przedstawicielom EKS, że moi mocodawcy są gotowi to zrobić, jednocześnie przeprowadzając restrukturyzację zadłużenia. EKS otrzymał taką informację. Aby jednak poznać w pełni strukturę zobowiązań potrzebujemy dostępu do dokumentów, tymczasem oczekuje się od nas, że przedstawimy plan działania opierając się na spekulacjach prasowych - podkreśla pełnomocnik inwestorów. - Przedstawiliśmy EKS plan działania, jaki chcemy podjąć po przejęciu odpowiedzialności za klub, ale oczekiwanie, iż spółka Topgoal wyłoży pieniądze, którymi dowolnie zarządzać będą ludzie nie mający żadnego doświadczenia w branży sportowej, jest skrajnym brakiem profesjonalizmu. Jeżeli pan Fałek wysuwa oczekiwania za pośrednictwem mediów, nie pokazując nam dokumentów, o które prosimy od miesiąca, to znaczy, że właśnie zakończył z nami negocjacje, ignorując poważnego inwestora - zaznacza.

EKS liczy, że z ofert, które zamierza rozesłać rzekomo jeszcze dziś, wyłoni inwestora najwcześniej w lutym. Przypomnijmy, że w ostatni weekend lutego Fortuna 1. Liga wraca do gry. Wówczas składy drużyn będą już ustalone, zawodnicy zgłoszeni do rozgrywek, a kluby po okresach przygotowawczych. W lutym żadna agencja menedżerska nie będzie zainteresowana GKS, bo dla niej okres żniw już się skończy.


EKS liczy na... "entuzjazm" miasta


To jednak nie wszystko, bo EKS liczy, że na pomoc klubowi z kopyta ruszy... miasto. Z Dąbrowskiego (przy tej ulicy siedzibę ma EKS), czy może raczej z Węglowej (tam urzęduje Zbigniew Fałek) słychać wręcz żądania względem władz samorządowych miasta. M.in. w tym temacie dzisiaj ma odbyć się spotkanie z prezydent Mariolą Czechowską.

- Przeglądając jak inne miasta wielkości Bełchatowa się zachowują, potrafiąc desygnować środki rzędu 2-3 milionów złotych rocznie na drugoligowe kluby, to myślę, że takie miasto jak Bełchatów takie środki powinno znaleźć - podkreśla Zbigniew Fałek.

Przypomnijmy jednak, że miasto formalnie nie ma z GKS nic wspólnego. Większościowym właścicielem akcji klubu jest EKS, niezależne (teoretycznie) stowarzyszenie. Wpływ magistratu na GKS jest znikomy, ale mimo to od kilku lat to dzięki władzom samorządowym Bełchatowa GKS jeszcze trwa. Nie ma już sensu wracać do tematu odciążenia klubu z utrzymania stadionu i boisk, czy wiecznego umarzania długów przez miejskie spółki. Tak naprawdę płacą za to wszyscy bełchatowianie, którzy mają prawo spytać, dlaczego to oni, ludzie płacący lokalne podatki w mieście, mają płacić za niekompetencję ludzi zarządzających od lat GKS.

Właścicielem GKS jest EKS, który sam jest biednym stowarzyszeniem, więc wyciąga ręce po pieniądze do miasta.

- Kto by nie miał tych udziałów, to GKS zawsze będzie w Bełchatowie, więc wydaje się to zasadne - zaznacza prezes EKS i podkreśla, że miasto ma prawo do swojego przedstawiciela w radzie nadzorczej klubu (poprzez mniejszościowego akcjonariusza jakim jest Bełchatowsko-Kleszczowski Park Przemysłowo-Technologiczny, który ma 34 proc. akcji GKS), z czego nie skorzystało. - Przecież w GKS ćwiczą dzieci z Bełchatowa i lepiej by było, aby w przyszłości przechodziły do drużyny pierwszo-, a nie czwartoligowej. Liczę, że miasto zaangażuje się sponsorsko mocniej niż dotychczas - podkreśla.

Tematem rozmów z prezydent Mariolą Czechowską ma być też kwestia konkursu na stypendia dla piłkarzy, którego, jak wiemy nie udało się przeprowadzić w ubiegłym roku. Znów więc EKS liczy na miasto, choć ponoć nowe władze klubu "aktywnie szukają sponsorów". Jeśli w takim tempie, jak wysyłają oferty do inwestorów, to można mieć obawy, czy przed końcem sezonu jakikolwiek nowy sponsor przy Sportowej się pojawi. Na razie EKS patrzy z oczekiwaniami w kierunku magistratu.

- Liczę, że radni i władze miasta wybrane przez mieszkańców wykażą więcej entuzjazmu. Jak się pomaga, to się pomaga. Terminy nie są dotrzymywane i chcemy na ten temat z panią prezydent rozmawiać - mówi Zbigniew Fałek.



Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1343946 odwiedzin