Prezes EKS Skry na rozmowę z inwestorem chącym kupić GKS znalazł... 3 minuty

2020-12-16 23:52:32

Prezes EKS Skry na rozmowę z inwestorem chącym kupić GKS znalazł... 3 minuty

Pół godziny zarząd EKS Skry Bełchatów poświęcił inwestorowi, który chce kupić akcje GKS Bełchatów, a sam prezes Zbigniew Fałek raptem trzy minuty(!) W środę zebrała się nowa rada nadzorcza GKS, ale nie wybrała prezesa. Sprawa ewentualnej sprzedaży GKS utknęła w martwym punkcie.

W środę po raz pierwszy zebrała się nowa rada nadzorcza GKS Bełchatów SA. Jak mówił w rozmowie z BELsport.pl Zbigniew Fałek, prezes EKS Skra Bełchatów, większościowego właściciela 66 proc. akcji klubu, jednym z punktów posiedzenia miał być wybór tymczasowego zarządu klubu (we wtorek walne zgromadzenie akcjonariuszy przyjęło rezygnację Wiktora Rydza). Jak się dowiadujemy, do tego jednak nie doszło.

A wybór nowych władz wykonawczych klubu ma być kluczowy nie tylko by GKS mógł normalnie funkcjonować (w tej chwili nie ma przy Sportowej osoby decyzyjnej, która może podejmować wiążące decyzje), ale też w kontaktach z inwestorem, który już dwa tygodnie temu złożył swoją ofertę kupna akcji GKS Bełchatów.

Zarząd EKS Skra Bełchatów z inwestorem spotkał się w poniedziałek podczas zdalnej telekonferencji. Spotkanie trwało 30 minut, ale tylko na samą końcówkę połączył się z pozostałymi Zbigniew Fałek, prezes EKS Skry. Jak tłumaczy, był wtedy w podróży służbowej (zawodowo jest wiceprezesem PGE GiEK) i wcześniej rozmawiać nie mógł. Członkowie zarządu EKS - Nina Rechenek i Leon Wojnowski - wysłuchali prezentacji pełnomocnika inwestorów na temat swoich mocodawców i tego jakie mają oczekiwania wobec EKS. Chodzi o przeprowadzenie audytu finansowo-organizacyjnego, który jeszcze przed świętami mogłaby przeprowadzić jedna z bełchatowskich kancelarii rachunkowych. Po nim, znając sytuację finansową klubu można by było przystąpić do transakcyjnych negocjacji.

Ale tak się nie stanie z dwóch powodów. EKS chce najpierw powołać władze klubu oraz rozesłać ofertę sprzedaży akcji do potencjalnych innych nabywców.

- Jeżeli nie mamy zarządu GKS, to jak inwestor ma wejść do klubu z audytem, kto go wpuści? - pyta retorycznie w rozmowie z BELsport.pl Zbigniew Fałek. - Wyobrażam sobie, że dla nowego zarządu GKS, oprócz poznania sytuacji klubu, jedną z pierwszych spraw do załatwienia będzie spotkanie z inwestorem. Formalności zawsze jednak trwają - dodaje.

Prezes EKS podkreśla, że tylko nowe władze GKS mogą wydać do wglądu inwestora dokumenty finansowe. Sam EKS, który w obecnym składzie działa od niedawna też nie zna sytuacji klubu.

- Inwestor chce przeprowadzić audyt, ale my chcemy zrobić dokładnie to samo. Nie możemy prowadzić negocjacji w sprawie zbycia akcji GKS, dopóki nowy zarząd klubu nie przekaże nam dokumentów. Możemy bazować tylko na dokumentach, a one są w klubie. Proszę pamiętać, że mimo iż jesteśmy większościowym akcjonariuszem klubu, to jako zarząd EKS nie mamy prawa wejść do spółki i przeglądać jej dokumentów. Stąd nasza determinacja w powołaniu nowych władz klubu - mówi Zbigniew Fałek. - Chciałem zaznaczyć, że w rozmowach z dotychczasowym prezesem Rydzem, nie mieliśmy przekazywanych wszystkich informacji np. w kwestii Fundacji GKS. Trzeba pamiętać, że do wczoraj prezesem był pan Rydz i konsekwencje decyzji, które podejmował spoczywają na nim. Klub w sytuacji w jakiej jest sam się nie znalazł - zaznacza Zbigniew Fałek. - Oczywiście ciągłość instytucjonalna jest, EKS jest ten sam, GKS jest ten sam, ale ludzie się zmieniają. Nasz zarząd działa od niedawna i nie może ponosić odpowiedzialności za to, co działo się do tej pory - dodaje Zbigniew Fałek.

Niestety z informacji BELsport.pl wynika, że oprócz przedstawienia inwestora (jest nim agencja menedżerska) na poniedziałkowym zdalnym posiedzeniu zarząd EKS nie dowiedział się jakie są plany inwestora względem klubu, jak zamierza naprawić obecną sytuację finansową i z jakimi intencjami przychodzi.

- Mam świadomość, że inwestor może czuć niedosyt, ale my też czujemy - mówi Zbigniew Fałek. - Niestety spraw do omówienia było tak wiele, że nie można było poświęcić więcej czasu na rozmowę, ale mam nadzieję, że po wyłonieniu zarządu GKS, jeszcze w tym tygodniu dojdzie do kolejnego spotkania z inwestorem - podkreśla.

Poświęcenie pół godziny ludziom, którzy chcą wziąć odpowiedzialność za GKS w najczarniejszych czasach w jego historii może być odczytane jako afront. Tym bardziej, że dla EKS Skry GKS jest obciążeniem i stowarzyszenie to ma okazję, by problemu się pozbyć. I niby wykazuje zainteresowanie, ale w najbliższym czasie chce jeszcze poszukać innego inwestora. Zdaniem EKS być może znajdzie się jeszcze ktoś chętny.

- Inwestor przekazał nam swoje oczekiwania i generalnie się z nimi zgadzamy, natomiast jak się gospodaruje majątkiem, to zapytanie trzeba wysłać do co najmniej kilku podmiotów. To czy będą pozytywne odpowiedzi, to druga sprawa - mówi Zbigniew Fałek. - Z racji czystości sprawy i dochowując staranności przy zbywaniu akcji, nie możemy opierać się tylko na jednym inwestorze. Powinien on to rozumieć, bo inaczej, to nie byłoby to podejście profesjonalne. Jak najbardziej jednak jesteśmy otwarci, jeżeli ma to uratować klub i rozwiązać problemy. Najważniejsze jest uregulowanie zaległości wobec pracowników, którzy poświęcają się dla klubu - podkreśla prezes EKS Skry.

Oczywiście EKS nie wystąpi z otwartą ofertą zbycia akcji GKS, bo z tym jest zbyt dużo formalności. Oferta zostanie więc wysłana do wybranych, potencjalnych chętnych. Jak mówi prezes Fałek, lista tych podmiotów jest już prawie gotowa. Jaki jest klucz ich doboru?

- Najlepiej by było, aby to byli inwestorzy lokalni i do nich wyślemy zapytania, ale także do inwestorów, którzy operują w sporcie i potencjalnie mogliby być zainteresowani - podkreśla Zbigniew Fałek.

Ostatecznie Zbigniew Fałek nie odpowiedział na pytanie o termin, jaki zarząd EKS daje sobie na podjęcie decyzji czy wejść w negocjacje z zainteresowanym inwestorem. Tymczasem 21 grudnia, czyli już w najbliższy poniedziałek mija termin wpłaty raty wynikającej z układu ratalnego jaki klub zawarł z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. A przypomnijmy, że zawarcie takich umów było jednym z warunków przyznania GKS licencji przez PZPN. Tyle, że ta licencja zawiera nadzór finansowy i jeśli klub nie będzie wywiązywał się ze zobowiązań, to grożą mu kolejne sankcje, np. dodatkowe punkty ujemne (przypomnijmy, że GKS zaczął sezon od stanu -2 punktów). Nie wspominając o możliwości egzekucji należności przez wierzyciela.



Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1222778 odwiedzin