Taylor Sander ćwiczy z włoskimi terapeutami. Nikt jednak nie wie, kiedy wróci do gry

2020-11-07 22:46:18

Taylor Sander ćwiczy z włoskimi terapeutami. Nikt jednak nie wie, kiedy wróci do gry

Taylor Sander, gwiazda światowej siatkówki, drugi sezon praktycznie nie gra. Miał być wielkim wzmocnieniem PGE Skry Bełchatów, ale do tej pory nie miał okazji zaprezentować się kibicom. Amerykanin ciągle leczy przewlekłą kontuzję barku. Kiedy wróci na parkiet?

Pod koniec września pisaliśmy o kłopotach z powrotem Amerykanina na boisko. Minął kolejny miesiąc, a Taylor Sander ciągle nie gra w PGE Skrze Bełchatów. Do tej pory zadebiutował tylko w meczach towarzyskich.

W tej sytuacji akurat bełchatowskiej drużynie "pomaga" pandemia koronawirusa. Odwołane mecze i izolacja samej drużyny PGE Skry sprawiają, że Amerykanin traci mniej meczów, niż mógłby, gdyby sezon toczył się normalnie.

Ale, jak mówi Maciej Michalik, trener przygotowania fizycznego PGE Skry Bełchatów, który ciężko pracuje z Sanderem już od kilku miesięcy, symptomy są dobre. Amerykanin dwa tygodnie spędził we Włoszech na specjalnym turnusie treningowym.

- Samo przygotowanie polegało na wprowadzeniu nowych ćwiczeń, których wcześniej Taylor nie robił. Jednostka była dłuższa, niż wcześniej, do tego doszły zajęcia na basenie. Sam test przebiegł prawidłowo, ale po nim okazało się, że ma śladowy stan zapalny w ścięgnie głowy długiej bicepsa - mówi Maciej Michalik. - W związku z tym miał podawaną terapię przezskórnej elektrolizy i to spowodowało, że ten stan zapalny zniknął - dodaje.

- Czuję się coraz lepiej - mówi Taylor Sander. - Jestem na dobrej drodze, by wyzdrowieć. Ważne jest to, że mój bark jest coraz silniejszy i sytuacja poprawia się. Mam nadzieję, że wszystko dalej będzie szło tym torem. Jestem pozytywnie nastawiony - dodaje Amerykanin. - We Włoszech pracowałem na specjalnych treningach u dobrych lekarzy i fizjoterapeutów. Wykonywałem sporo ćwiczeń w takich pozycjach, aby ramię było mocniejsze. Wszystko po to, bym mógł być już wkrótce zdrowy i mógł kontynuować karierę.

W ostatnim tygodniu Amerykanin wykonywał program zalecony przez fizjoterapeutów z Włoch. To dwie godziny wymagających ćwiczeń z wykorzystaniem własnego ciała oraz taśm i gum. - Na pierwszy rzut oka może to nie wydawać się trudne, ale program jest naprawdę obciążający i każdy, kto by go wykonał, na pewno by to odczuł - zauważa Maciej Michalik.

Wszystko po to, by wprowadzić coraz większą pracę barku przyjmującego PGE Skry. Trenerzy bełchatowskiej drużyny wprowadzili mu również techniki lądowania, co jest niezbędne, by Sander mógł w pełni skakać i grać w siatkówkę. - W kolejnym tygodniu nie będzie już tak skupiał się nad ćwiczeniami rehabilitacyjnymi, ale przejdzie bardziej do spraw siatkarskich, czyli do obrony i przyjęcia. Jeśli wszystko będzie dobrze, następnie dostanie już zielone światło, by atakować i zagrywać - dodaje Michalik.

- Muszę podejść do tego z głową - odpowiada Taylor Sander na pytanie o to, kiedy może powrócić do gry na pełnych obrotach. - Nie mogę wejść za szybko i znowu pogłębić kontuzji, tak, jak to miało miejsce wcześniej. Wkrótce będę gotowy. Kontynuuję program z moim doktorem, ale to polega na powolnym powrocie. Jak tylko będę czuł się na sto procent gotowy, zagram. Mam nadzieję, że wszyscy rozumieją moją sytuację.

W PGE Skrze podkreślają, że w przypadku powrotu Amerykanina do gry najważniejszy jest spokój i nie popadanie w hurraoptymizm. - Czekamy na Sandera bardzo długo i minie jeszcze trochę czasu zanim zobaczymy go w meczu - podkreśla Maciej Michalik. - Uważam jednak, że wszystko idzie w dobrą stronę. To siatkarz, który bardzo szybko adaptuje się do gry i wie, o co chodzi w tym sporcie, dlatego mimo roku przerwy jego powrót nie powinien zająć dużo czasu.

fot. PGE Skra Bełchatów

Artykuł dodał: mw, PGE Skra Bełchatów

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1187764 odwiedzin