Do szczęścia brakowało mu debiutu w "Lidze Mistrzów Świata". Kamil Dembiec przed życiową szansą

2020-06-15 10:17:55

Do szczęścia brakowało mu debiutu w "Lidze Mistrzów Świata". Kamil Dembiec przed życiową szansą

Libero na boisku siatkarskim łatwo dostrzec. Zawsze jest ubrany w koszulkę innego koloru, co ma na celu odróżnienie go od pozostałych graczy. Jego zadaniem jest przyjęcie zagrywki oraz podbicie piłki w grze obronnej. Na tej wyjątkowej pozycji doskonale odnalazł się Kamil Dembiec. Bełchatowianin, który będzie miał szansę zadebiutować w PlusLidze.

Władze Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej w 1998 r. dokonały kilku zmian w przepisach gry, w tym m.in. wprowadziły gracza na pozycji libero. Pierwszą międzynarodową imprezą, na której pojawili się libero były mistrzostwa świata kobiet i mężczyzn tego samego roku. W reprezentacji Polski tę rolę objął Krzysztof Ignaczak, który jest jednym z najbardziej znanych zawodników występujących na tej pozycji. Często określa się ich "niskimi" siatkarzami, którzy jednak zwracają swą uwagę ruchliwością i zwinnością.

Do tej pory Skra Bełchatów doczekała się trzech wychowanków, którzy dostali okazję debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej na tej pozycji. Pierwszym z nich był Paweł Zatorski, dwukrotny mistrz świata i bez wątpienia najlepszy libero w kraju. Grał w żółto-czarnych barwach w latach 2010-2014 a obecnie podbija piłki w koszulce ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Rozegrał już 353 mecze w PlusLidze. Drugim jest Kacper Piechocki, który na boiskach tych rozgrywek zadebiutował w 2012 r. w barwach AZS Częstochowa. Obecnie wraz z Robertem Milczarkiem tworzy duet libero w Bełchatowie. Trzecim wychowankiem "Energetycznej" drużyny, który zagrał pośród najlepszych drużyn kraju był Kamil Ociepka. W sezonie 2016/2017 reprezentował barwy częstochowskiego AZS i wystąpił w pięciu setach.

858.jpg

- To była super przygoda z wieloma niezapomnianymi chwilami. Każdy mały chłopiec trenujący siatkówkę marzy, aby zagrać w przyszłości w najwyższej, najlepszej klasie rozgrywek swojego kraju. Ja miałem to szczęście, że udało mi się zagrać w PlusLidze chociaż jeden sezon. Uważam, że ten okres był jednym z najlepszych w moim życiu - wspomina Ociepka. - Przejście z młodzieżowej siatkówki do seniorskiej było naprawdę wielkim wyzwaniem. Zaskakujące było to, że w najwyższej klasie rozgrywek tak często trzeba było posiłkować się rozwiązaniami technicznymi. Również mogę wspomnieć o detalach, które trenerzy dostrzegali aby ulepszyć moje umiejętności np. w technice przyjęcia, rozegrania piłki wysokiej. Jeśli chodzi o mecze z najlepszymi siatkarzami w kraju to były naprawdę wielkie emocje. Zawsze chciałem wyjść na boisko i z nimi rywalizować - dodaje siatkarz, który przed przejściem do Częstochowy był podstawowym libero Skry w rozgrywkach Młodej Ligi. Wcześniej od najmłodszych lat reprezentował "energetyczne" barwy i był podstawowym zawodnikiem każdej grupy wiekowej.

Podobną drogę na szczyt przeszedł Kamil Dembiec, który na pierwszy trening w Skrze poszedł we wrześniu 2004 r. Trwał wtedy nabór do grupy rocznika 1992 a odpowiedzialny za niego był Marek Kwieciński, były siatkarz i trzykrotny mistrz Polski z AZS Częstochowa. - Pierwszy rok naszej pracy to duża dawka techniki i tu objawił się talent Kamila, który jako dobry technik, szybko załapał o co chodzi. Co ciekawe, wraz z nim na treningach piłki odbiła 10-letni wtedy Kacper Piechocki - opowiada i wspomina sytuację z treningu na boisku do siatkówki plażowej. - Kamil „poszedł” padem w obronie, po którym ręka została w piachu i niestety musiał wakacje spędził z dłonią w temblaku - śmieje się trener. Przez okres młodzika Dembiec był podstawowym przyjmującym i dobrze punktował, co ułatwiał mu dobrze opanowany atak kierunkowy do prostej. Jednak później przestał rosnąć, co już stanowiło problem w kategorii kadeta. - Wtedy przesunąłem go na libero, gdzie Kamil czuł się już pewniej i to było to - opowiada Kwieciński, pod wodzą którego na „dzień dobry” Dembiec awansował do turnieju ćwierćfinałowego Mistrzostw Polski Młodzików. W sezonie 2008/2009 do zespołu kadetów Skry dołączyli m.in. Jędrzej Maćkowiak czy Janusz Górski. Zawodnicy, którzy są znani siatkarskim pasjonatom. Ta drużyna zajęła wówczas piąte miejsce w Mistrzostwach Polski Kadetów a Dembiec został także włączony do kadry juniorów Skry przez Marcina Kubata, z którą wywalczył brązowy medal MP w Radomiu. Rok później juniorzy Skry dotarli do półfinału Mistrzostw Polski.

860.jpg

W sezonie 2010/2011 "Mały" był częścią drużyny Młodej Ligi, która wywalczyła srebrny medal. Bełchatowianie ustąpili jedynie Resovii Rzeszów, chwaląc się przy tym imponującym bilansem szesnastu zwycięstw i tylko dwóch porażek (obie z rzeszowianami). Po zakończeniu rozgrywek został wypożyczony do I-ligowego Ślepska Suwałki. Grał tam do 2013 r. - Ten kontrakt był dla mnie o tyle ważny, że była to 1 liga a klub trochę w ciemno powierzył mi rolę libero. Myślę, że przez dwa lata się wywiązałem z tego zadania. Wiem, że można było te wyniki trochę poprawić, ale bardzo miło wspominam pobyt tam. Super mi się też współpracowało z trenerem Adamem Aleksandrowiczem - opowiada. Z Suwałk odszedł do AGH Kraków, po czym kolejny sezon spędził w Espadonie Szczecin. W 2015 r. na dwa lata związał się z TSV Sanok. Sezon 2017/2018 to powrót do Krakowa, po czym przeniósł się do Exact Systems Norwid Częstochowa. W ubiegłym roku podjął decyzję o rozpoczęciu gry w Stali Nysa, która będzie beniaminkiem PlusLigi sezonu 2020/2021. Awans to efekt przedwczesnego zakończenia rozgrywek i faktu, że wspólnie z kolegami w tym momencie byli liderami tabeli 1 ligi. Nyska ekipa miała wtedy na koncie dwadzieścia dwa zwycięstwa i tylko cztery porażki. Sam Dembiec był drugi w rankingu przyjmujących (58,78 proc.) za Pawłem Rusinem.

- W ubiegłym roku zadzwonił do mnie trener Krzysztof Stelmach i powiedział, że chce mnie u siebie w zespole i będę rywalizował z Mateuszem Czunkiewiczem. Zawsze jak się dostaje telefony od takich osób, to długo nie trzeba się zastanawiać. To, z jaką częstotliwością przebywałem na boisku, to była już decyzja trenera. Ja starałem się na treningach prezentować z jak najlepszej strony. Mieliśmy kadrę, w której każdy z graczy wcześniej stanowił o sile zespołu, w którym występował. Trener miał ciężki orzech do zgryzienia by wytypować najlepszą ’szóstkę’ - mówi Kamil Dembiec. - Do tej pory grałem w zespołach, które maksymalnie myślały o obecności w najlepszej czwórce, co też często nie było zakładane przed sezonem. Pamiętam rok w Krakowie, gdzie mieliśmy za cel utrzymanie się a spektakularnie wyeliminowaliśmy w play-offach Ślepsk Suwałki, awansując do czwórki. Mało brakowało a znaleźlibyśmy się nawet w finale. Faktycznie Stal to był pierwszy klub z tak dużymi aspiracjami, który zaproponował mi grę u siebie - tłumaczy i mówi wprost, że lubi grać pod presją i mieć jasno określony cel. - Nie przytłacza mnie to, a wręcz motywuje do gry. Trzeba wtedy spełnić oczekiwania kibiców, klubu i swoje. Nie myślałem o tym, czy jak awansujemy, to zagram w PlusLidze. To też do końca nie jest pewne. Jednak dołożę wszelkich starań, aby to marzenie zrealizować - mówi i głośno się zastanawia, że paradoksalnie po awansie może mieć dużo więcej szans na grę niż miało to miejsce w 1 lidze. - Szansę, którą otrzymam od trenera będę musiał wykorzystać i na dłużej zostać w tej lidze - deklaruje.

862.jpg

- Dobrze, że udało mi się osiągnąć ten cel przed trzydziestką - śmieje się Dembiec. - To dobry wiek dla siatkarza na tej pozycji. Po drugie, w końcu się dodrapałem do tego szczytu. Czekałem, pracowałem na to i w końcu będzie mi to dane. Zrobię wszystko aby te kilkanaście lat pośród tych najlepszych pograć - mówi i wywołuje moment, kiedy poważnie myślał aby skończyć z siatkówką. - To było po sezonie w Szczecinie, który podobnie jak w rok wcześniej w Krakowie, głównie spędziłem na ławce rezerwowych. Na szczęście pojawił się temat Sanoka, ale wiązało się to z zejściem do 2 ligi. Miałem dylemat, czy skorzystać z tej oferty. Ostatecznie zrobiłem krok w tył, ale w cuglach zrobiliśmy awans do 1 ligi. Zebrała się tam mocna paczka. Myślałem, że na dłużej zakotwiczę w Sanoku, ale odezwał się do mnie trener Andrzej Kubacki z Krakowa - opowiada i deklaruje, że pomocna dłoń wyciągnięta przez tego szkoleniowca, dzisiaj wiele dla niego znaczy. - To był dla mnie przełomowy rok. Otrzymałem duży kredyt zaufania i miałem mocną pozycję w zespole. Pasowała mi filozofia pracy trenera, na czym też skorzystałem. Solidny trener, cenię go za całokształt pracy. Pozwolił mi wypłynąć na szersze wody, dzięki czemu będę miał okazję debiutu w PlusLidze - mówi i poproszony o wskazanie swoich siatkarskich idoli bez wahania wskazuje brazylijskiego libero Sergio i Francuza, Jenię Grebiennikowa. - Trzeba dążyć do ich poziomu. Podobnie jak trzeba się wzorować na naszych reprezentacyjnych libero, w tym głównie na tym z naszego miasta - uśmiecha się.

- Wydaje mi się, że jestem gotowy na obecność w „Lidze Mistrzów Świata”. Jednak trzeba jeszcze wyjść na boisko i zagrać. Nie towarzyszyło mi nigdy myślenie, że się nie nadaję do tego grona - kończy libero beniaminka z Nysy. Tej samej, w której grał jego pierwszy szkoleniowiec. - Pamiętam, że w sezonie 2018/2019 miałem okazję jako komisarz spotkania w Częstochowie wręczyć Kamilowi statuetkę MVP. Cieszę się, że podpisał kontrakt ze Stalą, gdzie ja zaczynałem swoją przygodę z siatkówką a on będzie miał okazję debiutu w tej naszej „ekstraklasie”. Czyli ta nasza praca nie poszła na marne. Mamy ze sobą kontakt i Kamil jak tylko może, to pojawia się na treningach naszych chłopaków w Koronie Bełchatów. Prowadzi też zajęcia. Idąc tą drogą, to może też zostanie trenerem i sam będzie szkolić swoich następców? - zastanawia się na koniec Kwieciński.

Tekst ukazał się w Dwutygodniku Regionalnym "Fakty. Informacje. Komentarze"

Fot. tytułowe: Stal Nysa
Fot. Kamil Ociepka: Archiwum prywatne
Fot. Kamil Dembiec: Puha-Volley & Stal Nysa

Artykuł dodał: Redakcja

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1101972 odwiedzin