Mateusz Górny: Zawsze jestem pewny siebie

2020-02-22 14:30:59

Mateusz Górny: Zawsze jestem pewny siebie

Pewność siebie to podstawa, bez tego nie da się odnosić sukcesów - mówi Mateusz Górny, najszybszy obecnie junior w Polsce. Tydzień temu w Toruniu sięgnął po złoty medal halowych mistrzostw kraju. W rozmowie z BELsport.pl opowiedział nam o tych zawodach i kulisach swojej formy.

O złotym medalu Mateusza Górnego pisaliśmy tutaj. Jutro sprinter Bełchatowskiego Klubu Lekkoatletycznego wyjeżdża na międzynarodowy mecz do Mińska w Białorusi. Czy uda mu się tam poprawić i tak już mocno wyśrubowaną życiówkę? M.in. o tym w rozmowie z Mateuszem Górnym.

Po tym, co zrobiłeś w Orlen Cup jechałeś do Torunia jako faworyt do złota na 60m.

- Sześćdziesiątka nie wybacza błędów. To krótki, ale bardzo wymagający dystans. Nie ma się gdzie wyratować jeżeli popełni się błąd. Nie należy więc nigdy lekceważyć przeciwników, bo może się to różnie skończyć. W tym przypadku skończyło się dobrze. Nie lekceważyłem rywali, ale miałem z tyłu głowy, że to wygram. 

Twoja pewność siebie wynika z ostatnich rewelacyjny?ch wyników? Nikt tak szybko nie biegał w twojej kategorii wiekowej.

- Pewność siebie musi być zawsze, bez niej nie da się zrobić dobrego wyniku. Zawsze jestem pewny siebie, nie stresuje się żadnym startem. To, że zrobiłem pierwszy wynik w kraju na pewno mi pomogło na mistrzostwach. Wiedziałem, że jeśli nie popełnię błędu, dobrze wystartuje, to powinienem wygrać.


819.jpg
Od jakiegoś czasu toczysz korespondencyjny pojedynek z Oliwierem Wdowikiem z Resovii. Teraz jesteś od niego lepszy na 60m. Mieliśmy chrapkę na wasz pojedynek w finale, ale on nie biegał na tym dystansie.

- Tak, Oliwier zdecydował się startować tylko na 200m, ponieważ chciał pobić rekord Polski. Niestety nie udało mu się. Szkoda, bo bardzo mu kibicowałem. Mamy bardzo dobry kontakt, znamy się. Toczymy bardzo zdrową rywalizację.

Napędzacie się nawzajem?

- Nie traktuje Oliwiera jako przeciwnika, tylko kolegę, przyjaciela z bieżni. To jest zdrowa rywalizacja. Oczywiście śledzimy swoje wyniki i na pewno to sprawia, że napędzamy się wzajemnie.

Mistrzostwo Polski w hali to wielkie wynik, ale wiadomo, że solą lekkiej atletyki jest otwarty stadion i sezon letni. Po tak rewelacyjnej zimie, jak będziesz podchodził do sezonu letniego?

- Na pewno chciałbym spróbować zrobić minimum na mistrzostwa świata U20, które będą w Kenii. Myślę, że mała szansa na to jest. A dalej, to się zobaczy.

Medal mistrzostw Polski to cel oczywisty?-

- Nie do końca. Poziom w naszej kategorii zrobił się tak wysoki, że może zdarzyć się sytuacja, iż uda się uzyskać minimum na mistrzostwa świata, a nie zdobyć medalu w mistrzostwach Polski.

No właśnie, finał, w którym zdobyłeś złoto w Toruniu był najszybszym biegiem w tej kategorii w historii. Mówiliśmy o Oliwierze Wdowiku, ale nie tylko on jest bardzo mocny.

- Tak, to prawda. Jakub Lempach, który był drugi to też bardzo szybki chłopak. Udało mi się z nim wygrać minimalnie, o jedną setną sekundy, dosłownie rzutem na taśmę. Myślę że to mnie tylko uratowało, właśnie ten wyrzut na samej mecie. To, że jest silna konkurencja to bardzo dobrze. Pozwala to uzyskiwać jeszcze lepsze rezultaty.

A rekord Polski juniorów? Myślisz o tym?

- Nie. Myślę że jest poza moim zasięgiem i wyobrażeniami.

Ale masz jeszcze rok w tej kategorii...

- Wiem, ale myślę, że jak wszystko dobrze pójdzie, to za rok będę maksymalnie w stanie uzyskać może 6,72... Z tego wyniku będzie już m820.jpgega trudno zejść. Nie celuję w rekord Polski.



Powiedzmy jeszcze o twoim wyjeździe do Mińska. Świetna postawa w mistrzostwach sprawiła, że dostałeś powołanie na mecz międzynarodowy. 

- Chciałem się dostać do kadry na ten mecz. To był mój plan. To oczywiście nie jest ten sam ciężar gatunkowy, co mistrzostwa Polski. Mistrzostwa, to mistrzostwa, ważne aby mieć "blachę" [medal - przyp. red.]. W Mińsku, nie wiem, czy uda się pobiec lepiej, czy nie. Aż tak się tym nie przejmuję.

Wiadomo, że na stadionie dystanse są inne, 60-tka to dystans typowo halowy. Na otwartym stadionie będzie 100m, co jest pewnym kłopotem ze względu na twój... wzrost. Trener Mantyk zawsze powtarzał, że brakuje ci centymetrów i długości kroku. Na setce to już się odbija na wyniku. Jesteś w stanie te braki w fizjologi zniwelować treningiem?

- Trudno powiedzieć. To na razie gdybanie. Na pewno w jakimś stopniu można treningiem, odpowiednim przygotowaniem i podejściem nadrobić pewne braki. Niestety wpływu na wzrost nie mam. Gdybym miał te 10cm więcej byłoby łatwiej.

Wracając do mistrzostw w Toruniu, trochę wam się posypała ekipa. Mistrzowie sprintu z BKL tym razem nie rządzili. Oskar Łucki i Filip Chrosta kontuzjowani, z urazem pojechał też Jakub Bracki i skończył bez medalu. Atmosfera w ekipie jest ok?

- Całe szczęście w hali nie biegamy sztafety. Cóż, lekkoatletyka to sport indywidualny, trzeba patrzeć na siebie. Oczywiście szkoda chłopaków, no ale tak się zdarza w sporcie. Kontuzje się przytrafiają. Myślę, że Adam, gdyby był w pełni zdrowy, gdyby stopa mu nie doskwierała, z pewnością zdobyłby medal. Podobnie Oskar i Filip, mogli powalczyć. Chociaż trzeba przyznać, że poziom w tym roku był na prawdę wysoki, więc o każdy medal trzeba by było mocno walczyć.

818.jpg

Pamiętam, jeszcze dwa lata temu byłeś w tej grupie sprinterów BKL nowicjuszem, musiałeś dochodzić do poziomu chłopaków. Dzisiaj jesteś przed nimi. To efekt ciężkiej pracy, czy może talentu?

-Patrząc na mój talent, to raczej za szybko nie biegałem [śmiech]. Trzeba było w trening włożyć dużo pracy. Oczywiście nie zawsze się chciało, ale wybiegać swoje trzeba. To podstawa. Ostatnio zacząłem się bardziej się przykładać do treningu. A jak pojawiły się sukcesy, to bardziej się człowiek nakręca, chce się iść dalej, zauważa się w tym przyszłość. Sukcesy nakręcają do dalszej pracy.

Start w Orlen Cup nie był dla ciebie pierwszym, ale na pewno to kolejne wyróżnienie.

- Z pewnością tak. Przyjechali tam topowi zawodnicy świata. Możliwość zmierzenia się z nimi to fajna sprawa. Mój wynik był dla mnie mega zaskoczeniem. Myślę, że dla trenera też. Nie spodziewałem się tego, że będę biegał w finale. Raczej myślałem, że to będzie jeden bieg i do domu. 6,76 to fajny wynik. Jestem w czołówce w Europie i na świecie w tym roku. Myślę, że może jeszcze w Mińsku uda mi się zejść o jedną, dwie setne. Forma jeszcze jest, więc zobaczymy,

Artykuł dodał: Rozmzwiał Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 1032116 odwiedzin