GieKSa wraca do treningów. Pojawiły się nowe twarze

2018-01-08 19:47:26

GieKSa wraca do treningów. Pojawiły się nowe twarze

Drużyna PGE GKS-u Bełchatów ma za sobą pierwsze zajęcia w 2018 roku. Równo o godzinie 16 w Hali Widowiskowo-Sportowej KWB przy ul. 1 Maja, stawiła się 25-osobowa grupa piłkarzy wraz ze sztabem szkoleniowym.

Tradycją jest, że pierwszy trening składał się m.in. z elementów ogólno rozwojowych i trwał około 60 minut. W zajęciach udział wzięło 25 piłkarzy z czego czterech to piłkarze testowani. - Są i będą zawodnicy testowani, którzy jeżeli potwierdzą, że będą się lepiej prezentować niż ci, którzy występowali jesienią to pewne jest, że będziemy chcieli ich pozyskać. Niekiedy nawet mniejsze nazwisko kryje pod sobą spory potencjał, a więc każdy zasługuje na szansę. Tak mniej więcej przebiegać będą pierwsze dwa tygodnie, a na przełomie stycznia i lutego wejdziemy już w tą podstawową pracę, którą mamy do wykonania. Wiemy, że na początku lutego chcemy wejść w mocne obciążenia dlatego dziś zawodnikom trzy razy życzyłem zdrowia, bo tego się nie kupi za żadne pieniądze. Patrzymy na wszystko z optymizmem i mam nadzieję, że w trakcie tych przygotowań i rundy wiosennej kontuzje nas ominą - podkreśla trener "Brunatnych".

Jak narazie zawodnicy muszą wykazać się cierpliwością, bo w najbliższych dniach przeprowadzony zostanie szereg badań, które są niezbędne, aby sztab szkoleniowy mógł ustalić dalszy ciąg pracy i przygotowań do rundy wiosennej. Pierwsze zajęcia z piłką przewidziano na czwartek 11 stycznia na godz. 15:30 na boisku ze sztuczną nawierzchnią, a z kolei pierwszy sparing tej zimy bełchatowianie rozegrać mają w sobotę 20 stycznia o godz. 12. Wówczas rywalem GKS-u będzie MKS Kluczbork. - Mamy przed sobą plan sparingów i treningów, ale jak wiemy zima dopiero nadchodzi i musimy być na wszystko przygotowani. Z pewnością będa drobne zmiany w tych planach, ale tak właśnie wygląda przerwa między jesienią, a wiosną - mówi Mariusz Pawlak.


Wśród trenujących pojawił się wracający z półrocznego wypożyczenia na Sportową 3, wychowanek Damian Michalski. - To było delikatne zaskoczenie kiedy dowiedziałem się, że klub chce mojego powrotu. Jestem bardzo szczęśliwy, że będę miał okazję reprezentować barwy klubu, którego jestem wychowankiem i mam nadzieję, że dostanę swoją szansę od sztabu szkoleniowego. Jeżeli sobie  tego nie wypracuje na boisku, to na pewno tej szansy nie otrzymam, a więc muszę udowodnić przede wszystkim sobie i całej drużynie, że zasługuję na swoją szansę i zrobię wszystko co w mojej mocy - zaznacza 19-latek.

Michalski w Polkowicach rozegrał 16 spotkań z czego 14 w pełnym wymiarze. Jak podkreśla Damian, większość jego spotkań obserwował starszy brat Seweryn, który także wychował się w Bełchatowie. - Myślę, że odchodząc do Polkowic zyskałem dużo pod względem sportowym. Był to krok do przodu i nie ukrywam, że tą jesień zaliczam na duży plus. Ponadto cały czas rozmawiam z Sewerynem nt. moich meczów. Mój starszy brat był praktycznie na każdym moim spotkaniu w Polkowicach i dawał mi rady, które staram się wcielić w życie, bo doświadczenie jest z pewnością po jego stronie. Oczywiście to nie zmienia faktu, że będe próbował prześcignąć mojego brata w liczbie występów w koszulce GKS i liczę, że się to uda - zapowiada z uśmiechem na ustach młodszy z braci Michalskich.


Co o jego powrocie do Bełchatowa powiedział szkoleniowiec "Brunatnych" - Mariusz Pawlak? - W miarę możliwości obserwowałem Damiana. Dzięki specjalnym programom analizowałem jego grę i widać, że zrobił krok do przodu. Na ile? To Damian musi osobiście potwierdzić. Kiedy tutaj przyszedłem, był on w kadrze i na pewno nie prezentował się tak dobrze jak Grolik i Witasik, dlatego wysłaliśmy go na wypożyczenie, aby łapał doświadczenie dzięki częstej grze. Życzę Damianowi, aby był wiosną zawodnikiem, który będzie walczył z pozostałymi obrońcami o grę w wyjściowym składzie i liczę na to, że zaprezentuje się o wiele lepiej niż rok temu kiedy ja tutaj przyszedłem - zaznacza Pawlak.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z TRENINGU

Michał Ciarkowski z kolei to jeden z wielu pomocników GKS-u, który opowiedział w skrócie jak spędził ten świąteczny czas. - Na szczęście nigdy nie miałem problemu jeśli chodzi o gabaryty, a więc przy stole świątecznym mogłem pozwolić sobie na trochę więcej. A tak zupełnie poważnie to ciągnęło mnie w tym okresie urlopowym do ćwiczeń z piłkami. Każdy z nas się ruszał, korzystał z dyscyplin takich, które pozwolą się odciąć od piłki nożnej na ten czas i po części to się udało. Pierwsze wolne dni to było sporo myśli w głowie. Każdy zrobił sobie na pewno swój indywidualny rachunek sumienia, ale z czasem udało się skupić na czymś innym. Przed nami bardzo ważna runda, spotkań coraz mniej i wszystko będzie toczyło się jeszcze bardziej dynamicznie niż jesienią - podkreśla "Ciara".

Nadal z treningów wyłączeni są Robert Chwastek, Przemysław Zdybowicz oraz Arkadiusz Moczadło, który w przyszłym tygodniu powinni wrócić do zajęć. Ponadto zabrakło Michała Bierzało, który otrzymał wolną rękę w poszukiwaniu klubu, Bartłomieja Zielińskiego, który rozpocznie przygotowania z zespołem rezerw oraz kluczowego stopera "Brunatnych" - Marcina Grolika, który wraca powoli do pełni zdrowia po ciężkiej kontuzji i operacji kolana. - Tak naprawdę jedyne wolne, które miałem do był 16 i 17 grudnia, bo do 15 grudnia trenowałem indywidualnie z Damianem Zielińskim, a od 18 grudnia do 5 stycznia wykonywałem rozpiski. Dziś odbył się pierwszy trening, ale ja nadal jestem w treningu indywidualnym. Ogółem zostały mi 4 tygodnie pracy z fizjoterapeutą. Jeśli wszystko pójdzie po dobrej myśli to jest szansa, że po dwóch tygodniach wejdę z drużyną na rozgrzewkę i do treningu taktycznego, a wówczas z Damianem będę jeszcze pracował kolejne dwa tygodnie. W czwartek mam wizytę kontrolną w Łodzi, a ja po cichu liczę na to, że będzie to ostatnia kontrola - kończy Marcin Grolik.

Artykuł dodał: Adam Kieruzel

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 581921 odwiedzin