40 lat GKS: Stolica ich znienawidziła

2017-12-05 20:00:00

40 lat GKS: Stolica ich znienawidziła

"Mistrzem jesieni, Bełchatów mistrzem jesieni" - śpiewało prawie pięć tysięcy kibiców górniczego klubu, kiedy ten kończył rundę jesienną sezonu 2006/2007. W tym roku minęło 10 lat od tego wielkiego sukcesu, ale i okrągły jubileusz (40 lat) od założenia GKS "Bełchatów". W najbliższych dniach opublikujemy dla Państwa teksty wspominające te szczególne dni, które naocznie przeżyli kibice "Brunatnych", a których autorami byli znamienici piłkarze tego klubu. Zaczniemy od rundy jesiennej sezonu 2006.

jesień 2006 r.

To była kolejna złota polska jesień. Przy Sportowej 3 dobiegło końca świętowanie najwyższego - dziewiątego - miejsca wśród drużyn Ekstraklasy. Zaś w pokoju trenerskim Orest Lenczyk odbierał ostatnie gratulacje. Było za co, ponieważ obejmując zespół 10 października 2005 r. GKS zajmował dopiero czternastą pozycję z siedmioma punktami. Sezon 2005/2006 zakończył mając ich o trzydzieści więcej (szósty wynik), co pozwoliło uplasować się na dziewiątej pozycji i z nadzieją spojrzeć w przyszłość. BOT GKS Bełchatów (pod taką nazwą występował wówczas klub) przed nowym sezonem nie szalał na rynku transferowym, ponieważ do kadry dołączyło zaledwie trzech zawodników, z czego tylko wypożyczony na pół roku z Wisły Kraków Rafał Boguski zdołał przebić się do składu meczowego. Ale to dopiero wiosną, ponieważ po słabej jesieni trener Lenczyk mimo to bardzo chciał aby zawodnik pozostał w Bełchatowie, po czym kluby podpisały kolejne, tym razem roczne, wypożyczenie.

Sezon rozpoczął się dla górników wyśmienicie, serią czterech zwycięstw! Najpierw pokonali na wyjeździe Górnik Łęczna 3:1, by w drugiej kolejce odprawić, po drugiej bramce w tym sezonie Radosława Matusiaka, Widzew Łódź. Po trzeciej serii gier bełchatowianie byli na ustach wszystkich fanów futbolu w Polsce. Raz, że pokonali 2:1 mistrza Polski Legię Warszawa. Dwa, uczynili to na wyjeździe. Trzy, swój triumf przypieczętowali bramką Łukasza Garguły tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego. Cztery, asystował mu będący w niesamowitym gazie Matusiak. Tydzień później obaj zawodnicy przyczynili się do pogromu Odry Wodzisław 5:1 zdobywając po bramce, a kolejne były już autorstwa Mariusza Ujka, Jacka Popka i Pawła Strąka. W tamtym meczu w 17. minucie boisko z powodu urazu pleców opuścił Piotr Lech, a między słupkami zastąpił go Łukasz Sapela. Zaś osiem minut później goście ze Śląska grali już w dziesiątkę, co bardzo ułatwiło zadanie gospodarzom, których poczynania oglądało ponad 5 tys. kibiców. Pełny stadion w tamtej okresie nie był wyjątkiem, ponieważ średnio każde z siedmiu domowych pojedynków tej rundy oglądało przy Sportowej minimum 5 tys. kibiców. Najwięcej zgromadziły ich spotkania z łódzkimi drużynami - Widzewem oraz ŁKS, które oglądał komplet 7 tys. fanów. Po ośmiu kolejkach BOT GKS był samodzielnym liderem Orange Ekstraklasy, a w swym bilansie miał pięć zwycięstwa, dwa remisy i porażkę z Zagłębiem Lubin.

Po tak dobrym starcie w siedzibie klubu pojawił się jego właściciel, nowo wybrany prezes BOT KWB Bełchatów Jacek Kaczorowski. Sympatyk "Brunatnych" przy udziale prezesa klubu Jerzego Ożoga spotkał się ze sztabem szkoleniowym i zawodnikami, na którym to podzielił się z drużyną marzeniem o grze GKS w europejskich pucharach. Na arenach europejskich gry powoli doświadczali piłkarze ze Sportowej, a dokładniej Radosław Matusiak i Łukasz Garguła, którzy otrzymywali tej jesieni powołania do reprezentacji Leo Beenhakkera. "Radomatu" zdołał wystąpić w pięciu grach kadry A, zdobywając w nich trzy bramki (w meczach el. ME z Serbią, Belgią i w spotkaniu towarzyskim ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi). Fotel lidera zespół Oresta Lenczyka stracił po dziewiątej kolejce, kiedy to przegrał w domowym starciu 1:2 z czwartym wówczas Łódzkim KS. Choć bój rozpoczął się pomyślnie dla GKS po bramce Piotra Klepczarka, to niecałą minutę później był już remis. Do wyrównania doprowadził Dariusz Kłus, a tuż przed przerwą drugą bramkę dla gości zdobył Grzegorz Kmiecik, który grał dla "Brunatnych" w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu. W drugiej odsłonie gry swoich sił próbował m.in. Matusiak, ale każdy z siedmiu oddanych przez GKS w tej części spotkania strzałów był jednak niecelny.

10 października 2006 r., czyli tuż przed dziesiątą serią gier Ekstraklasy, Orest Lenczyk odhaczył własnie rok swojej pracy w górniczym klubie. - To było dwanaście miesięcy, które wstrząsnęły piłkarskim Bełchatowem - można było wtedy usłyszeć. Zespół pod wodzą nestora polskiej myśli szkoleniowej zdobył w tym czasie 47 punktów w 30 spotkaniach, co dawało średnią 1,56 pkt. na mecz. A przecież do końca piłkarskiej jesieni było jeszcze sześć kolejek, w których jego podopieczni pomogli mu poprawić ten bilans. Sztuka ta udała się połowicznie w dwóch kolejkach przypadających po tym jubileuszu, gdzie GKS przegrał z Górnikiem Zabrze 0:1 i zremisował 2:2 z Arką Gdynia, choć prowadził już 2:0. Bramkę dającą "oczko" gościom z Trójmiasta ustrzelił były napastnik górników, Janusz Dziedzic. Swe niepowodzenia byli liderzy odbili sobie chwilę później w Płocku, gdzie wysoko pokonali tamtejszą Wisłę (0:4). Strzelanie rozpoczął w 26. i 36. minucie Matusiak, a przed przerwą bramkarza gospodarzy pokonał jeszcze Ujek, który na finiszu rundy powracając po kontuzji potrafił zdobyć cztery bramki w czterech kolejnych spotkaniach. Wynik tego dnia ustalił Tomasz Wróbel. Był to kolejny zryw drużyny z Bełchatowa, która do końca rundy jesiennej już tylko wygrywała, dzięki czemu zdobyła dwanaście punktów i zimę spędziła na szczycie ligowej tabeli. Po drodze dokonała również wręcz niemożliwego zadania, ponieważ 11 listopada 2006 r. (14. kolejka) swoim triumfem zakończyła passę ówczesnego lidera Wisły Kraków, który to na obiekcie przy Reymonta był niepokonany od 16 września 2001 (73 mecze)! Ponadto zespół "Białej Gwiazdy" na własnym boisku nie przegrał siedmiu spotkań ligowych z rzędu w sezonie 2006/2007.

Tamtego wieczora GKS wyszedł na prowadzenie już w 1. minucie za sprawą Ujka (otrzymał czerwoną kartkę w 34. minucie), a po 23. minutach było już 0:3, ponieważ dwukrotnie bezlitosny dla golkipera gospodarzy okazał się być Matusiak! W 51. minucie wynik podwyższył jeszcze Tomasz Jarzębowski, po czym rezultat porażki zmniejszyli Jakub Błaszczykowski i Paweł Brożek. - Powiedziałem zawodnikom w przerwie, że jak ten mecz przegracie, to będzie się cała Polska śmiała. A jak wygracie, to Bełchatów oszaleje. Nie wiem co tam się dzieje w Bełchatowie, natomiast jestem przekonany, że naszym kibicom sprawiliśmy sporą satysfakcję. W międzyczasie dostaliśmy wiele po głowie za to, że udaje nam się wygrywać i zdobywać punkty. Nienawidzą nas w Warszawie, Kraków jest inny, to nam wybaczy. Myśmy tym zwycięstwem narobili sobie pewnie problemów. Dopiero zwycięstwo z Pogonią w ostatnie kolejce będzie zatwierdzeniem naszej postawy w tej rundzie, bo w przypadku porażki ten triumf zejdzie na dalszy plan - mówił po tym piłkarskim święcie szkoleniowiec powracającego na szczyt GKS. Trener Lenczyk został także zapytany o to, jak buduje się drużynę lidera Ekstraklasy w oparciu o zawodników niechcianych w innych klubach, czy wręcz anonimowych ligowców. Szkoleniowiec GKS spojrzał wówczas na dziennikarza i powiedział... - Odpowiem w ten sposób. Każdy mężczyzna żenił się z kochliwą kobietą, natomiast zapytać każdego, ile kobiet w życiu kochał, poważnie kochał? Odpowie, że co najmniej 20. I jak to możliwe, że wszyscy mają kochliwe żony? Są rzeczy, których się nie mówi. Robi się to - odparł.

Pogoń udało się pokonać po golu Matusiaka. - Ciężko byłoby mi uwierzyć trzy miesiące temu, że GKS będzie mistrzem jesieni. Cieszymy się z tego, co udało nam się stworzyć. Gramy dobrą piłkę, mamy dobrą drużynę, a dziś np. poradziliśmy sobie bez Ujka i Garguły. Inni mogą nam tylko zazdrościć - mówił wtedy najlepszy strzelec rundy jesiennej Ekstraklasy, dla którego jak się później okazało, była to ostatnia ligowa bramka w barwach górniczego klubu. Wiosną przy Sportowej już nie zagrał.

Tekst ukazał się również w dwutygodniku regionalnym "Fakty"
fot tytułowe : Archiwum GKS Bełchatów

Artykuł dodał: Kamil Haładaj

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 246864 odwiedzin