Kendzia: Nie ma co rozpaczać nad tym wynikiem

2017-08-11 00:20:54

Kendzia: Nie ma co rozpaczać nad tym wynikiem

W środowy wieczór na GIEKSA Arenie ekipa PGE GKS-u Bełchatów w ramach rozgrywek 1/16 Pucharu Polski uległa I-ligowej Chojniczance Chojnice 0:3. O komentarz po tym spotkaniu poprosiliśmy młodzieżowego stopera "Brunatnych" Filipa Kendzię.

Adam Kieruzel (BELsport.pl): Przegrywacie mecz pucharowy z Chojniczanką Chojnice 0:3. Pierwsza połowa do najgorszych nie należała, ale w drugiej części meczu było kilka błędów w obronie, które zaważyły o porażce, choć przy bramce gości na 2:0 lekkie kontrowersjie można mieć?

Filip Kendzia (obrońca PGE GKS-u Bełchatów): - Tak, nie ma co już wracać do tych bramek. Mecz przegrany 0:3. Przy stanie 0:1 można by mieć pretensje do arbitra o to, że czegoś nie odgwizdał. Moim zdaniem był tam faul na Bartku Bartosiaku, ale nie ma co dyskutować w tej kwesti po takim wyniku. Myślę, że trzeba skupić się na jak najlepszej grze w obronie żeby dalej te błędy się nie przytrafiały i abyśmy nie tracili w ogóle bramek, bądź nie tracili ich tak dużo. Nie było jeszcze oficjalnego meczu kiedy byśmy zagrali na zero z tyłu, ale mamy nadzieję na to, że w kolejnych meczach ligowych to się zmieni, a obrona będzie bardziej szczelna.

A.K.: Trener na pomeczowej konferencji podkreślał kolejny raz, że ciągle tracimy bramki i to najczęściej jako pierwsi. Obrona faktycznie jest nieco zdemontowana, bo doszło tam do wielu wymuszonych roszad. Jak wyglądało to po meczu w szatni? Podnieśliście główy do góry, powiedzieliście sobie to był Puchar Polski teraz czas skupić się w pełni na lidze?
- Szkoda przegranej w Pucharze, bo to fajna przygoda kiedy można zagrać z zespołami z wyższej ligi, pokazać się przed jeszcze większą publiką. Nie ma co rozpaczać nad tym wynikiem. Musimy skupić się na II lidze i osiągać jak najlepsze wyniki żeby te zwycięstwa przychodziły z meczu na mecz, żeby każdy mógł cieszyć się z własnej gry jak i drużyny. Musimy wyglądać w ataku jak i w obronie lepiej od przeciwników, bo ta drużyna ma duże aspiracje, jest wielki potencjał w przodzie, a nam z tyłu potrzeba zachować więcej spokoju.

A.K.: Ciężko gra się kiedy to u Twojego boku dochodzi do wielu zmian? Raz grałeś z Grolikiem, raz z Bierzało, teraz z Klepczyńskim.
- No fakt, tych zmian było sporo, ale po to każdy jest w drużynie żeby zastąpić innego kolegę kiedy ktoś wypada. Do tego trzeba się przyzwyczaić i musimy z biegiem czasu coraz lepiej się rozumieć. Nie ma dużej różnicy w grze, bo taktyka jest jedna, a do niej każdy musi się przystostować tak samo. Wiadomo, że każdy technicznie myśli na boisku trochę inaczej, ale nie ma takiej różnicy by ktoś biegał po boisku inaczej niż pozostała reszta. O to chodzi, jeden zawodnik wypada ze składu, drugi go zastępuje, ma za zadanie pokazać, że nie jest słabszy i może walczyć o wyjściowy skład i to musi się ze sobą zazębiać.

A.K.: Jedziecie teraz do Stalowej Woli. Udowodnić, że forma GKS powoli się stabilizuje i wraca na dobre tory, może zdobycie trzech punktów na tym terenie? Ja życzę przede wszystkim tego upragnionego zera z tyłu (uśmiech).
- Może powiem tak. Nie dziękuję za te życzenia. Pierwszy mecz nie poszedł po naszej myśli. Ciężki teren w Stargardzie i porażka 1:2. W drugim meczu u siebie z Garbarnią wygraliśmy 3:1 i się podnieśliśmy. Teraz skupiamy się na każdym kolejnym przeciwniku, w niedzielę jedziemy do Stalowej Woli z nastawieniem na zwycięstwo. Walczymy o trzy punkty, aby w tabeli piąć się w górę i zajmować wyższe miejsce.

fot. GKS Bełchatów / Adrian Mielczarski

Artykuł dodał: Adam Kieruzel

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 113130 odwiedzin