Słaby PGE GKS nie umiał pokonać dziewięciu widzewiaków

2018-10-27 21:57:21

Słaby PGE GKS nie umiał pokonać dziewięciu widzewiaków

PGE GKS Bełchatów nie wykorzystał szansy na pokonanie  Widzewa Łódź w drugoligowych derbach woj. łódzkiego. Przez prawie cały mecz "Brunatni" grali w przewadze jednego, a przez długi czas po przerwie w przewadze dwóch piłkarzy, a mimo to nie byli w stanie zagrozić gospodarzom. Wyglądało to bardzo słabo.

Po latach przerwy PGE GKS Bełchatów znów zmierzył się z Widzewem. Dla każdego fana "Brunatnych" to święto. Dużo przed tym meczem mówiło się o mobilizacji w obozie "biało-zielono-czarnych". Ale egzamin zdali tylko kibice, którzy wypełnili sektor gości na stadionie Widzewa. Drużyna spisała się jednak słabo i nie boimy się tej oceny, bo w postawie piłkarzy widzieliśmy niemoc i brak pomysłu na ogranie osłabionego rywala.

Oczywiście można powiedzieć, że remis na boisku lidera to sukces, ale okoliczności meczu każą ten punkt uznać za porażkę. Tym bardziej, że - co zaskakujące - to piłkarze Widzewa wyglądali na zespół, który nie wytrzymał ciśnienia meczu. Wieczne pretensje do sędziego, machanie rękami sprawiło, że aż sześciu z nich obejrzało żółte kartki. Już w 15. minucie z boiska wyleciał Daniel Świderski, który dał się sprowokować Patrykowi Rachwałowi. Odepchnął kapitana PGE GKS i zobaczył czerwoną kartkę.

Ale na boisku nie było widać, że to goście grają w przewadze. To Widzew atakował, to gospodarze mieli inicjatywę. Jedyną groźną sytuacją na polu karnym gospodarzy była ta z końcówki pierwszej połowy, kiedy to sami widzewiacy mogli sobie wbić gola, a piłka po kopnięciu jednego z nich trafiła w słupek bramki Widzewa.


PGE GKS przez 90 minut praktycznie nie zagroził gospodarzom. Tym bardziej to smutne, że od 69. minuty goście grali w przewadze już dwóch piłkarzy. Sebastian Kamiński, który wszedł na boisko w drugiej połowie w ciągu zaledwie dziewięciu minut obejrzał dwie żółte kartki i musiał opuścić plac gry. Dopiero wtedy bełchatowianie zaczęli sprawiać wrażenie drużyny, która poczuła, że może ten mecz wygrać. Ale wrażenie było to mylne, bo "Brunatni" nie byli w stanie skonstruować akcji, którą zakończyliby celnym strzałem na bramkę. Chaos, brak pomysłu. Jakby byli zaskoczeni sytuacją, że to oni w tym meczu mają atakować.

Powiedzmy sobie szczerze, grać ponad 20 minut w przewadze dwóch graczy i nie stworzyć sensownej sytuacji, a momentami nawet oddawać rywalowi inicjatywę, to kompromitacja. Widzew to nie jest drużyna z innej bajki, nie zagrał dziś niczego wielkiego, na prawdę można to było dzisiaj wygrać. Jeżeli PGE GKS chce grać o czołówkę 2. ligi, to właśnie taki Widzew powinien być punktem odniesienia dla drużyny Artura Derbina, a tymczasem grający w dziewięciu gospodarze spokojnie dowieźli remis do końca.

Pytanie wieczoru jest takie, ilu piłkarzy na boisku musiałby mieć Widzew, aby PGE GKS był wstanie strzelić mu bramkę? Przypominamy, że zgodnie z przepisami gry w piłkę nożną w jednej drużynie nie może grać mniej niż siedmiu zawodników. Widzewowi na prawdę niewiele do tego brakowało, ale PGE GKS nie wykorzystał tej szansy.

Niestety to nie pierwsza taka sytuacja. To już czwarty mecz, w którym PGE GKS grał w przewadze i ani razu tego nie wykorzystał. I w meczach z Ruchem, Resovią, czy Elaną były to długie minuty gry w przewadze. Spotkanie z Widzewem dopełniło jednak obraz, który wyłania się z ostatnich kilku spotkań, w których "Brunatni" grają słabiej, niż grać potrafią, co pokazywali na początku sezonu. Miło być święto, a jest rozczarowanie.

Widzew Łódź - PGE GKS Bełchatów 0:0

Widzew: Patryk Wolański -Marcin Kozłowski (77’ Tomasz Wełna),  Radosław Sylwestrzak, Sebastian Zieleniecki, Marcel Pięczek (79’ Mikołaj Gibas) - Marek Zuziak (60’ Sebastian Kamiński), Maciej Kazimierowicz, Dario Kristo, Daniel Mąka (51’ Filip Mihaljević), Konrad Gutowski - Daniel Świderski.

PGE GKS: Paweł Lenarcik - Marcin Sierczyński, Marcin Grolik, Damian Michalski, Mikołaj Grzelak - Bartosz Biel (87’ Mateusz Szymorek), Patryk Rachwał (80’ Przemysław Zdybowicz), Paweł Czajkowski, Patryk Mularczyk, Emile Thiakane (80’ Hubert Tylec) - Bartłomiej Bartosiak.

żółte kartki: Gutowski, Mąka, Kazimierowicz, Kristo, Zuziak, Kamiński - Rachwał, Grolik.
czerwone kartki: Daniel Świderski (15’, Widzew, za uderzenie przeciwnika), Sebastian Kamiński (69’ Widzew, za drugą żółtą).

sędzia: Rafał Rokosz (Katowice).
widzów: 17 383.

Fot. Adrian Mielczarski, gksbelchatow.com

Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 640520 odwiedzin