PZLA Mistrzostwa Polski U16 z rekordami Polski i srebrem Kacpra Wośko

2018-09-24 16:05:42

PZLA Mistrzostwa Polski U16 z rekordami Polski i srebrem Kacpra Wośko

PZLA Mistrzostwa Polski U16 w Bełchatowie zakończone. Dwa dni pięknej sportowej rywalizacji, cztery rekordy Polski, srebrny medal Kacpra Wośko dla BKL i pozytywny odbiór organizacji zawodów. Sportowe święto przeszło już do historii.

Przez dwa dni świat polskiej lekkoatletyki patrzył na Bełchatów, który po raz pierwszy gościł mistrzostwa Polski. Najlepsi młodzicy w kraju (roczniki 2003 i 2004) rywalizowali w 30 konkurencjach o medale mistrzostw kraju.

Pod względem sportowym mistrzostwa wypadły udanie dla Bełchatowskiego Klubu Lekkoatletycznego, bo w jedynym starcie Kacper Wośko sięgnął po srebrny medal. W najszybszej serii biegów na 600m był drugi, za Krzysztofem Różnickim z Cartusii Kartuzy. Zawodnik z Kartuz pobiegł rewelacyjnie i czasem 1:22,02 ustanowił rekord Polski na tym dystansie. To rekord historyczny, po raz pierwszy ustanowiony na bełchatowskim stadionie.

Kacper Wośko uzyskał wynik 1:23,10, co jest jego rekordem życiowym. Rok temu, gdy w Białej Podlaskiej sięgał po brąz pobiegł o 3,61 sek. wolniej. Mimo to Kacper czuł niedosyt.

- Mówiąc szczerze celowałem w złoto - podkreśla Wośko. - Plan na ten bieg był inny, on miał prowadzić, a ja biec za nim i zaatakować w końcówce, tymczasem on się schował i na 200 m przed metą zaczął przyspieszać. Wygrał, pobił rekord Polski, jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale gdyby bieg potoczył się inaczej, to miałem szansę wygrać- podkreśla zawodnik BKL.

O tym, że to Krzysztof Różalski jest faworytem było wiadomo przed startem. Tydzień przed mistrzostwami zawodnik Cartusii nieoficjalnie pobił już rekord Polski, ale jak sam m‌ówi, spodziewał się, że rywale będą chcieli biegać za jego plecami, by zaatakować w końcówce. Dlatego przybrał inną taktykę, która okazała się skuteczna.

- Z trenerem ustalałem żeby pobiec mocno pierwsze 200m, ale nie prowadzić, chyba, że byłoby za wolno - mówi złoty medalista na 600m. - Ale bieg ułożył się dla mnie dobrze, gdyż było szybko, więc schowałem się i miałem w planie atak na ostatniej setce. Widziałem jednak, że zawodnik obok słabnie, więc ostatnie 150m poszedłem już swoje, mocno - dodaje. - Czułem moc w nogach, więc po cichu liczyłem na rekord Polski, ale przede wszystkim skupiałem się na wygraniu swojej serii.

Kacper Wośko przyznaje, że medal na własnym stadionie smakuje wyjątkowo, choć obecność rodziny, przyjaciół i znajomych trochę go paraliżowała. - Stresowałem się, nie chciałem, żeby wszyscy widzieli, jak coś mi nie wyjdzie. Jest drugie miejsce, ja byłem zły, ale oni pogodni i zadowoleni - podkreśla bełchatowianin.

Oczywiście na dwóch dystansach w mistrzostwach wystartować miała Maja Matyśkiewicz. W formie była wybornej, z olbrzymią szansą na dwa złote medale. Ale jak już informowaliśmy (TUTAJ) Maja nabawiła się kontuzji. Przed samymi mistrzostwami trener Dariusz Rybarczyk wycofał ją z sobotniego startu na 100m. O tym czy w niedzielę pobiegnie na 300m miała zdecydować m.in. sama zawodniczka, jej rodzice i trener po niedzielnym rozruchu. Była wpisana na listę startową, ale ostatecznie na starcie nie stanęła.

- Nie było sensu ryzykować - mówi Dariusz Rybarczyk. - Oczywiście wielka szkoda, ale Maja jest niezwykle utalentowana, w przyszłości może odnosić wielkie sukcesy, ale żeby tak było, musieliśmy podjąć taką decyzję - dodaje.



Sama zawodniczka była na mecie, oglądała biegi na 300m i z pewnością czuła jeszcze większy niedosyt, bo zwyciężczyni w cale nie pobiegła rewelacyjnie. Wygrała Kornelia Lesiewicz z ZAS AWF Gorzów (41,20), ale srebrny medal przypadł Weronice Leszek z Olimpii Zabrze, która biegła w innej, teoretycznie słabszej serii biegów.

Kapitalny poziom miały biegi na 80m przez płotki kobiet. W tej konkurencji padły aż trzy rekordy Polski, które potwierdziły opinie wielu trenerów, o szybkiej bieżni stadionu Powiatowego Centrum Sportu w Bełchatowie.

Już w pierwszej serii eliminacyjnej rekord Polski poprawiła Wiktoria Oko z Wisły Puławy, uzyskując 11,71. Ale jej rekord przetrwał niewiele ponad pięć minut, bo chwilę później, w kolejnej serii eliminacji 11,66 uzyskała Alicja Sielska z Chemika Kędzierzyn-Koźle. Obie dziewczyny przystępowały do niedzielnej rywalizacji mając już medale wywalczone w sobotę. Wiktoria Oko dzień wcześniej sięgnęła po złoto na 200m ppł, a Alicja Sielska zdobyła srebro w skoku w dal.

Finałowa rywalizacja na 80m ppł była pasjonująca. Lepiej wystartowała Oko, ale na dystansie kapitalnie pobiegła Sielska, która uzyskała 11,61, poprawiając jeszcze swój rekord Polski sprzed kilkudziesięciu minut. Druga na mecie Oko, uzyskała 11,66, czyli wynik lepszy od rekordu kraju sprzed mistrzostw.

Co ciekawe jednak, to w cale nie sprinty wzbudziły największe emocje i niepewność odnośnie ustalenia zwycięzcy, a... chód kobiet na 3000m. Potrzeba było foto finiszu i "rozbierania" wyniku na tysięczne części sekundy. Niemal dosłownie o włos wygrała Julia Wiczkowska, która o 7 tysięcznych sekundy okazała się lepsza od Marty Haczyk.

Zupełnie inaczej przebiegała rywalizacja w chodzie mężczyzn na 5000m, gdzie Kamil Piecuch ze Stali Mielec nad drugim na mecie rywalem miał prawie dwie minuty przewagi. Szymon Przestrzelski, który zajął drugie miejsce był jedynym w stawce 12 chodziarzy, który nie został przez zwycięzcę zdublowany.

Blisko rekordu Polski był także Sebastian Moszczyński z OKLA Ostrołęka, który atakował 207cm w skoku wzwyż. Do przeskoczenia tej wysokości i ustanowienia rekordu kraju zabrakło niewiele. Ostatecznie złoto dał mu skok na 2 metry.

Otwierający mistrzostwa konkurs rzutu młotem pań wygrała Wikroria Wijas, która dwa tygodnie wcześniej na mistrzostwach makroregionu też okazała się najlepsza.

Ciekawie wyglądała też rywalizacja na 1000m kobiet. Mistrzynią Polski została sensacyjnie Wiktoria Prządkaz LKS Pszyczyna, która biegła dopiero w trzeciej, teoretycznie najwolniejszej serii (serie biegów ustalano wg. rezultatów zawodniczek, te z najlepszymi czasami w sezonie biegły w pierwszej serii), która przed mistrzostwami zajmowała dopiero 49. miejsce w tabelach wyników. Tymczasem w Bełchatowie poprawiła swój rekord życiowy o ponad 7 sekund!

"Królem i królową polowania" podczas bełchatowskich mistrzostw zostali Alicja Gajewska z Zatoki Braniewo oraz Jakub Olszyński z MKS-MOS Płomień Sosnowiec, którzy jako jedyni zdobyli po dwa złote medale, wygrywając konkursy pchnięcia kulą i rzutu dyskiem. Gajewska w kuli uzyskała 13,63 m, a w dysku 45,15 m. Olszyński dyskiem rzucił na 49,38 m, a w kuli uzyskał 14,59m.

Oprócz tej dwójki oraz wspomnianych wcześniej płotkarek biegających na 80m ppł, z dwoma medalami z Bełchatowa wyjechali jeszcze: Anna Skowronek z KKL Kielce (także płotkarka, złota na 200m i brązowa na 80m) oraz Weronika Leszek z Olimpii Zabrze (srebrne medale na 100m i 300m).

KOMPLET WYNIKÓW

Retransmisja zawodów w całości (medalowy bieg Kacpra Wośko w pierwszym filmie od 1:23:00):

 Dzień 1

Dzień 2

Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 607485 odwiedzin