Brak konkretów w sprawie ratowania GKS. Wiadomo za to, kto jest winny...

2018-05-29 21:12:01

Brak konkretów w sprawie ratowania GKS. Wiadomo za to, kto jest winny...

Sytuacji GKS Bełchatów winni są wszyscy, tylko nie sam GKS. Nawet kibice, bo akcja "#RatujemyGKS" ma szkodzić wizerunkowi klubu. Pomocy trzeba szukać w PGE i w mieście, które choć jest faktycznym sponsorem nr 2 klubu, wciąż robi za mało. Takie konkluzje płyną z wtorkowego spotkania na Stadionie Miejskim. Konkretów jednak brak.

Do długo oczekiwanego spotkania doszło we wtorek na zaproszenie prezesa GKS Bełchatów, Wiktora Rydza. Przyjechała prezydent Bełchatowa, dwóch parlamentarzystów, w tym tylko jeden z Bełchatowa, przedstawiciele właścicieli klubu i delegacja stowarzyszenia kibiców. I tak jak można się było spodziewać, niewiele z tego spotkania wniknęło.



- Żadne konkrety na dzisiejszym spotkaniu nie padły i to jest niepokojące - mówił nam po wyjściu ze spotkania jego inicjator Wiktor Rydz, prezes GKS Bełchatów. - Jednak daje odpowiedź, w jakim kierunku trzeba iść i na kogo klub może liczyć. Okazuje się, że tylko i wyłącznie na siebie. Liczyliśmy na konkrety, ale ich nie ma. Jest odpowiedź taka, że klub musi sobie z tym radzić samodzielnie. Okazuje się, że takie spotkania na forach nie przynoszą żadnych efektów - dodaje.

Prezes GKS przyznał jednak, że w ostatnim czasie najbardziej w realną pomoc klubowi zaangażował się samorząd miasta. - Faktycznie podmiotem, który w ostatnim czasie mocno zaangażował się w poprawę naszej sytuacji finansowej jest Miasto Bełchatów. Ta współpraca rozwija się i zmierza w dobrym kierunku. Myślę, że będzie tak w dalszym ciągu - mówi Wiktor Rydz.

W to akurat trudno wątpić, bo samorząd miasta m.in. poprzez umowę sponsorską, środki na szkolenie młodzieży, czy poprzez swoje spółki łoży na GKS nie mało i sumarycznie jest obok PGE głównym sponsorem klubu. Wylicza to prezydent Mariola Czechowska. - Od początku zeszłego roku to są 3 mln zł - podkreśla prezydent miasta. - Cały czas w mniejszych kwotach, czy poprzez umowę sponsorską, czy poprzez środki na szkolenie młodzieży, czy wreszcie ze strony miejskich spółek w postaci umorzeń zadłużenia oraz poprzez przejęcie administrowania obiektami sportowymi, miasto wspiera klub. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że samorząd miasta jest drugim strategicznym sponsorem GKS - dodaje.

Prezydent Bełchatowa zadeklarowała także, że MCS prawdopodobnie w najbliższym czasie zwiększy jeszcze rabat, z jakim stadion i boiska treningowe wynajmuje klubowi. Obecnie to rabat na poziomie 75 proc. Ma on zostać zwiększony do 99 proc. czyli praktycznie klub będzie korzystał z obiektów za darmo. Inna rzecz, że GKS za obiekty i tak permanentnie nie płaci. Ale dzięki takiemu ruchowi przynajmniej nie będzie dalej zadłużał się w MCS.

Mimo to, obecny na spotkaniu Dariusz Kubiak, poseł, który od dwóch lat jest zaangażowany w zarządzanie GKS, twierdzi, że miasto owszem ostatnio wspiera klub, ale mogło by bardziej. - Rzeczywiście z miasta idzie duża pomoc, chyba największa w historii GKS, ale mimo tego, są zobowiązania, które pozostały po poprzednich zarządach, będące balastem, przy którym zaangażowanie miasta nie jest wystarczające - mówi poseł PiS. - Mój apel był taki, aby miasto zaangażowało się bardziej, do stopnia, który pozwoli klubowi normalnie funkcjonować, bez zagrożeń - podkreśla. - Realnie oceniając, miasto jest chyba jedynym podmiotem, który może sytuację GKS rozwiązać.

Jak powiedział nam Wiktor Rydz, by klub się bilansował potrzeba ok. 600 tys. zł rocznie: -  Najgorszym problemem jest zadłużenie, które mamy. Ugody, które podpisujemy to koszt miesięczny ok. 50 tys. zł. I to będzie rosło. Rocznie to kwota 600 tys. zł, które musimy zabrać z budżetu klubu.

Więcej konkretów brak. Poza tym, że szersze środowisko dowiedziało się o problemach klubu. Było też oczekiwanie większego zaangażowania finansowego Polskiej Grupy Energetycznej. TUTAJ pisaliśmy, że temat problemów GKS w PGE próbowali nagłośnić związkowcy. Klub liczy na zaangażowanie samorządowców w rozmowy. Dariusz Kubiak podkreśla, że ma umówione spotkanie z prezesem PGE na początku czerwca. Prezydent Mariola Czechowska zapowiedziała, że jest gotowa wziąć w nim udział.

Umowa z PGE obowiązuje jeszcze rok i raczej chodzi o jej zwiększenie po tym okresie, a do tego czasu klub musi przetrwać. Tutaj pojawia się zarzut względem kibiców i nas (też jesteśmy kibicami GKS!). Zdaniem posła Dariusza Kubiaka, akcja "#ratujemyGKS", która rozkręcili kibice oraz informacje o kiepskiej sytuacji finansowej GKS, grożącej upadłości - szkodzą klubowi! I mogą zaszkodzić przy przyznawaniu klubowi licencji. Chodzi o informacje o możliwej upadłości klubu, które publikowaliśmy m.in. my, a także rozsyłali kibice w swoich apelach do różnych środowisk o ratowanie klubu.

- Informacje o katastrofalnej sytuacji GKS klubowi nie pomagają - mówi w rozmowie z nami Dariusz Kubiak, już po spotkaniu. - Powinno się budować atmosferę pozytywną wobec GKS Bełchatów, która pomoże przyciągnąć sponsorów. A GKS jest w takiej sytuacji, że środki są mu potrzebne od teraz - podkreśla poseł. Co ciekawe, Dariusz Kubiakdodał nawet, że był potencjalny sponsor, który chciał finansowo zaangażować się w GKS, ale zrezygnował, po tym, jak przeczytał, że klubowi może grozić upadłość.


My przypominamy także, że był potencjalny inwestor, który chciał zaangażować się w klub, ale zrezygnował po tym, jak prezes GKS namaszczony przez pana posła odmówił wydania dokumentów finansowych swojemu właścicielowi Bełchatowsko-Kleszczowskiemu Parkowi Przemysłowo-Technoloicznemu, by ten zaprezentował je przedstawicielom inwestora [więcej TUTAJ].

Na spotkaniu był też obecny Łukasz Rzepecki, poseł Kukiz’15 wybrany w okręgu sieradzkim, który odpowiedział właśnie na apel kibiców. - Jest mi przykro, że jeden z posłów zasugerował, że to co się dzieje, to jest wina kibiców i dziennikarzy. Jestem zbulwersowany takimi doniesieniami. Kibice i lokalne media robią wszystko, by pomagać, bo leży im na sercu dobro klubu - podkreśla poseł Rzepecki. - Uważam, że kibice powinni informować. Poprzez ten apel ta informacja dotarła też do mnie. Gdy się dowiedziałem wyszedłem z inicjatywą powołania parlamentarnego zespołu do ratowania GKS, ponad podziałami partyjnymi. Powinni się w niego zaangażować wszyscy parlamentarzyści z województwa, żebyśmy wypracowali wspólny plan działania, mapę drogową i na poziomie zespołu rozmawiali z z ministerstwem sportu, energii, czy  przedstawicielami PGE, w celu znalezienie pieniędzy dla GKS. Dobro GKS, podobnie, jak innych klubów z województwa - Widzewa, czy ŁKS leży mi na sercu, a moje biura poselskie są otwarte dla kibiców - podkreślił poseł. Co ciekawe, przyznał, że w ratowanie GKS zaangażował się osobiście także z powodów rodzinnych. Jego chrzestną jest bowiem mama... Łukasza Madeja, byłego zawodnika GKS Bełchatów.

- Ile możemy i jesteśmy w stanie robić, tyle z siebie dajemy - mówi natomiast Rafał Motylski, ze Stowarzyszenia Sympatyków GKS Bełchatów "Torfiorze", również obecny na spotkaniu. - Niektórym może się to nie podobać, inni nas chwalą, ale my tutaj jesteśmy i w dalszym ciągu będziemy aktywni. Do samego końca. Dla nas najważniejsze jest dobro klubu. Prezesi i ludzie będący przy klubie się zmieniają, a kibice pozostają. Ten stadion, ta ulica, to jest nasz drugi dom. Będziemy w dalszym ciągu kontynuować akcję mającą na celu ratowanie GKS. Mimo wszelkich niedogodności, które mogą nas spotykać. Jeśli się to uda, będziemy bardzo szczęśliwi. Wielkich zasług za to nie będziemy sobie przypisywać, bo nie tędy droga - dodaje.

Dodajmy, że kibice GKS w sile ok. 50 osób przybyli w trakcie spotkania na stadion. Wywiesili transparent i kilkukrotnie okrzykami przypomnieli debatującym, że będą do końca stać murem za GKS.

Artykuł dodał: Maciej Wiśniewski, współpraca Kamil Haładaj

 

<< powrót do wszystkich aktualności

social icon social icon social icon social icon
Projektowanie stron internetowych Master-NET | Polityka prywatności | 473560 odwiedzin